środa, 2 listopada 2016

Koniec mistyfikacji!?




Komentarze internautów zmobilizowały mnie do uczynienia tego wpisu. Cykl" I tu się farosz ciulnał" na blogu Zbigniewa Nagrockiego  już w 35 odcinkach opiewa przypadki "ciulnięć" farosza czyli Jerzego Konikowskiego .
J.Konikowski został zdemaskowany jako manipulant i oszust i jest całkowicie skompromitowany.
Ciekaw czemu nie odpiera zarzutów udając, że blog Zbigniewa Nagrockiego w ogóle nie istnieje.
Gdybym ja słowem się odezwał to już byłbym niszczony pod licznymi postaciami małżeństwa Konikowskich. 
A gdzie jest pan Krzysztof Kledzik, który onegdaj tak ochoczo podawał linki do rzeczonego, obecnie "nie istniejącego" bloga?
Zawsze też miał wiele do powiedzenia na temat etyki w ogóle a blogerów w szczególności.
Tym razem milczy jak zaklęty...
Nasuwa mi się kilka refleksji
Jak wielkich zasobów energii wymaga podtrzymanie fałszywego obrazu ego. Trzeba dzień po dniu pudrować i szminkować tego "trupa". A życie płynie nieujarzmione i nieczułe na te zbiegi.
Nie da się zmanipulować i zbanować niechcianej części świata. Wielu dyktatorów mających niesknocenie duże zasoby próbowało tego zabiegu. I mimo morza rozlanej krwi nie udało się. Jest to zadanie niewykonalne.
Jest tylko jeden rodzaj magii mogący zmienić świat . Jest to zmiana swego sposobu widzenia świata. Łatwiejsze to i jedynie możliwe.
"Świat jest taki jaki myślisz, że jest"- twierdzą Kahuni a fizyka kwantowa im wtóruje.
To czyni człowieka odpowiedzialnym za swój świat a niełatwo to zaakceptować. Status pokrzywdzonego jest bardzo wygodny ale jest objawem tchórzostwa.

J. i S. Konikowscy zdają się uważać, że związek przyczynowo-skutkowy nie istnieje bądź też, że w ich przypadku został czasowo zawieszony.
Mają teraz lekcję praktyczną, że trzeba odpowiadać za własne czyny.
Może lepiej to uznać i skończyć z tą farsą. Z tymi atakami na polskich trenerów, MASZ , zawodników i działaczy. Krytyka jest zawsze potrzebna ale nie nieustanne grillowanie.
Kiedy wyszły na jaw przekręty z nickami to już nie da się wrócić do dawnej "retoryki".
Może czas już wreszcie przestać tworzyć wyimaginowanych wrogów i później ich zwalczać.
Nawet po tych wszystkich "atrakcjach" skierowanych do mnie nie jestem wrogiem Konikowskich.
Bagnetami można zawojować świat ale nie sposób na nich usiedzieć.







sobota, 8 października 2016

Życzliwi inaczej




Na "pewnym blogu" ukazał się kuriozalny tekst mogący wraz z komentarzem rozweselić każdego w ten jesienny, słotny czas.
Cytując fragment z mojego blogu niejaki Skoczek2 podał listę osób, które poparły mój wpis.
Ciekawa sytuacja, gdyż prezentowanie tej listy ma być rodzajem publicznego napiętnowania osób, które publicznie wyraziły swą opinię! Ośmieliły się wyrazić swą opinię niepochlebną dla blogu J.K., co, jak wiadomo, jest skandaliczne, niedopuszczalne i szkodzi interesom polskich szachów.
Aby było ciekawiej, nazwiska zostały podane przez anonima ukrywającego się pod pseudonimem.
Swego czasu na tym samym blogu pewien anonim żądał jawności!
Mrożek się chowa!
W komentarzu do tego wpisu jakiś inny anonim (lub ten sam cudownie rozmnożony) nakłania do złożenia zawiadomienia do prokuratury o nakłanianiu do popełnieniu przestępstwa w związku z cytowanym komentarzem Roberta Krasiewicza.
Pewien blog
Czemu sam nie złoży takiego zawiadomienia, przecież ma do tego prawo?
Musiałby się jednak chyba ujawnić...
Na zakończenie - zapewne gdyby prokuratura pozostała niezainteresowana- radzą zwrócić się do Prezesa Delegi!
Ale jaja! ale jaja!


piątek, 7 października 2016

"Wychowywać porządnych ludzi" (1)



Odszedł wielki miłośnik szachów oddany im bez reszty. Postaram się w cyklu wpisów przedstawić swoje wrażenia z kontaktu z tym wybitnym człowiekiem, choćby był to kontakt głównie poprzez literaturę.









Z postacią Marka Dworeckiego spotkałem się po raz pierwszy w roku 1973 w Polanicy Zdroju. Grałem przed południem w turnieju juniorów a późnym popołudniem obserwowałem z zapartym tchem zmagania arcymistrzów.
Mark Dworecki sprawiał wrażenie mruka ale znacznie silniej przemawiała do mnie jego gra. Grał szybko i pewnie. O ile pamiętam to w wolnym dniu wygrał turniej błyskawiczny z rezultatem 100%!. Grali tam uczestnicy turnieju oprócz Włodka Schmidta.
W turnieju głównym Dworecki podzielił z naszym asem 1-2 miejsca.
Miałem okazję zagrać także w symultanie z Markiem Dworeckim z uzyskałem remis.
Wówczas nie było takiego obiegu informacji jak dziś a i Dworecki był jeszcze i zawodnikiem i trenerem. 
Oto jego partia z polanickiego turnieju. Grana dość szybko i pewnie i ...nieco podejrzanie



Pozycja po 15.Wd1


Jak się okazało jego przeznaczeniem stała się praca trenerska . To w tej roli stał się znany i ceniony. Lista sukcesów jego uczniów jest długa. W dwutomowej książce "Kniga dla druzjej i kolieg" kilka stron jest zapisanych nazwiskami tych z, którymi Mark Izrailowicz współpracował.
Są tam zarówno mistrzowie świata juniorów jak i wybitni arcymistrzowie tacy jak Hubner. Jest także Aleksandrija, która dzięki współpracy z M.D  "zaledwie" zremisowała w meczu o mistrzostwo świata.
Żywiołem Marka Dworeckiego była przede wszystkim analiza. Jak najgłębsza, wszechstronna , mająca na celu dojścia do prawdy analitycznej.
Bardzo lubił pewne obszary szachów takie jak końcówka czy wybrane elementy strategii takie jak np: profilaktyka. 
Badał partie szachowe z wielu punktów widzenia aby mieć jasność dlaczego zostało wykonane takie a nie inne posunięcie. Próba znalezienia algorytmu posunięć jest przecież podstawą właściwej diagnozy a co za tym idzie zastosowania odpowiedniej "terapii".

Proponuję jeszcze zobaczyć w tym wpisie arcyciekawą partię w, której a Dworecki ograł w końcówce samego Smysłowa!



Pozycja po 16.Wd1. Jak powinny zagrać czarne?





Dworecki pokazał w komentarzu gdzie czarne się pomyliły, jednak intrygowało go dlaczego tak wybitny znawca końcówek jak Smysłow poszedł na taką pozycję. I po kilku miesiącach zobaczył poniższa partię.




Pozycja po 12.Ha4


Smysłow szedł przetartym przez siebie samego szlakiem i okazało się, że nie docenił możliwości tkwiących w pozycji.
Jak widać nawet mistrzowie świata mylą się.




środa, 5 października 2016

Zwidy blogera z Pabianic


Jak się można było spodziewać Krzysztof Długosz niczego nie zrozumiał niestety.

"Były, dobry zawodniku i trenerze - każdy tytuł czegokolwiek ma jedno, jedyne zadanie - zwrócić uwagę na treść. Partia była bardzo ciekawa i ostra (takie lubię!). Dzięki mojemu anonsowi na "Szacharni" oglądano ją kilkaset razy. Ani słowem nie napisałem, że Teclaf grał źle, że się gdzieś pomylił, że coś tam, coś tam". 


Tak jest zawsze, gdy chodzi przede wszystkim o ilość kliknięć. Dla mnie to akurat nie jest najważniejsze. Jak można twierdzić, że brak tu oceny gry Teclafa skoro miał figurę więcej i nie wygrał? To normalne jest? Długosz chyba sam nie rozumie co pisze.



"Czyżby Świciowi zaczęło się wydawać, że mi się pomieszało w głowie i nagle, ni stąd, ni zowąd zacząłem juniora obrażać? Nie jestem lekarzem, ale to się jakoś nazywa!"


Jestem nawet przekonany, że Długoszowi się pomieszało w głowie. I nie potrzeba tu lekarza aby poznać przyczynę. Nie pierwszy to raz.


Po nieuku Długoszu przejął mistrzynię Polski juniorek do lat 14, która już nigdy takiego osiągnięcia nie powtórzyła, nie mówiąc o jakichkolwiek postępach."


Doskonale pamiętam - i nie tylko ja - jak Monika wygrała MP w Sękocinie . I co robił przez cały czas trwania turnieju jej ówczesny trener i sekundant. Jak ją wspomagał i jak przygotowywał do partii. Tak intensywnie, że aż telefonowano do mnie z Łodzi w odpowiedzi na interwencję organizatorów.
Na ten temat i o dalszych wynikach Moniki rozmawialiśmy nie raz i nie dwa . Najwyraźniej kolega Długosz ma amnezję co można zrozumieć. 
Przyczyna późniejszych słabszych wyników ( srebro i czwarte miejsce) jest prozaiczna. Monika zamierzała zdawać na studia medyczne co tez uczyniła.
W tej sytuacji nie miała już motywacji i zatem czasu na dodatkowe zajęcia szachowe.

"Dzieci aktualnie prowadzone w Pabianickim Towarzystwie Cyklistów przez Świcia nie grają w żadnych rozgrywkach szczebla centralnego!"

Nie jest to prawdą a koledze Długoszowi pozostawiam jako lekcję domową  dojście o kogo chodzi.
Grupa dzieci z jakimi się obecnie spotykam to głównie początkujący. Jakim zatem sposobem mieliby grać w imprezach szczebla centralnego?
Większość z nich pierwsze turnieje szachowe ma jeszcze przed sobą.
A Krzysztof Długosz to w parku szkoli obecnie przyszłe mistrzynie polski?
Wspomniane szkolenie w PTC jest jedną z form mojej działalności na niwie trenerskiej.
Szkolę jeszcze kilka osób występujących całkiem przyzwoicie w imprezach centralnych.
O tym kolega Długosz nie wie ale przecież nie musi. Wystarczy , że walnie jak nie przymierzając gołąb na parapet i już jest!



"I na koniec - doszukiwanie się przez Waldemara Świcia w tytule posta jakiejkolwiek "oceny pozycji po kilku posunięciach" jest, aż trudno mi znaleźć określenia. Każdy widzi to, co chce widzieć! No cóż, wiek robi swoje. Życzę zdrowia!!"

Figura została "zabrana" we wczesnym stadium debiutowym i sam tytuł zawiera zatem ocenę zarówno pozycji jak i gry Pawła. Czy jest normalne, ze bierzemy figurę i nic?
W przypadku blogera z Pabianic też coś robi swoje ale dodam, że to nie wiek.
Życzę powodzenia ale trzeba się spieszyć z leczeniem dopóki nie jest za późno.



"Kwiatki" blogera z Pabianic




Niechętnie odrywam się od świata partii szachowych ale stężenie głupoty niekiedy niejako wymusza na mnie reakcję. 
Do tej pory blog Jerzego Konikowskiego nie miał sobie równych w dziedzinie mieszania i mącenia. I choć w dalszym ciągu wiedzie w tym prym to Krzysztof Długosz z Pabianic też bywa niezły.

Nowe szachy po rosyjsku! Paweł Teclaf w debiucie wziął figurę i dał radę ... zremisować!?



To cytat z "Szacharni" a tytuł dotyczy partii Lomasow - Teclaf. 
I jest obraźliwy dla Pawła. który w żaden sposób sobie na to nie zasłużył.
Paweł cały turniej walczył jak lew. Był w czołówce a w rzeczonej partii spotkał się z  zawodnikiem, który miał w tym momencie 100%.
Został rozegrany tzw. Atak Perenyego, gdzie białe ofiarowują figurę za szybki rozwój ,  a obecność pionków na f5 i g5 ( lub g4) znacząco utrudnia czarnym normalny rozwój figur.
Przyznam, że z obawą obserwowałem tą ostrą partię ale Paweł zdał egzamin i ustał.
Gra była na tyle skomplikowana, że trudno mi bez dokładnej analizy powiedzieć coś na temat jej przebiegu. Jednak pewne jest co następuje:
1) Paweł istotnie wziął w debiucie figurę ale ta figura została przez przeciwnika świadomie oddana a nie podstawiona.
2) Atak ten jest niezwykle niebezpieczny i jak do tej pory nic mi nie wiadomo jakoby czarne mogły wykorzystać przewagę materialna.
3) Krzysztof Długosz jest nieukiem szachowym i byłoby lepiej aby się dwa razy zastanowił zanim napisze coś na temat oceny pozycji po kilku posunięciach.
4) Zacytowany tytuł wpisu jest obraźliwy dla Pawła bo sugeruje, że grał on po prostu z figurą więcej i nie potrafił wygrać.

Wnioski pozostawiam wzmiankowanemu blogerowi ku rozwadze.



piątek, 30 września 2016

Z najwyższej półki (1)



Niniejszym inicjuję nowy cykl, gdzie będę polecał książki szachowe, które uważam za wyjątkowe i niezbędne.







Jako pierwszą proponuje wspaniała pracę G.Timoszczenki o wariancie Czelabińskim niesłusznie nazywanym wariantem Swiesznikowa.
Wkład teoretyczny jak i praktyczny G.Timoszczenki w badaniu wariantu wcale nie był mniejszy.
Na 658 stronach tej unikalnej książki Autor oprócz analiz opowiada o swym życiu, historii wariantu jak i o procesie tworzenia tej pracy. 
Warto przypomnieć, że w roku 1988 ukazała się książka autorstwa E. Swiesznikowa dotycząca wariantu Czelabińskiego. Do tej właśnie pracy odnosi się krytycznie G. Timoszczenko poprawiając ponad 600! błędnych ocen pozycji.
Książka składa się z dwunastu rozdziałów, a każdy z nich jest rozbity na części - w sumie 200 .
We wstępie do tej wyjątkowej książki G.Kasparow pisze miedzy innymi:

"(...) Oczywiście, główna część książki to trzeci, analityczny rozdział. W dwustu częściach rozpatrzone są wszystkie mniej lub bardziej ważne rozgałęzienia wariantu Czelabińskiego . Rozdział jest niezwykły poprzez to, że znajdzie w nim Czytelnik olbrzymią ilość nowinek rożnego stopnia ważności."

Dodam jeszcze od siebie, że Timoszczenko pisał tą książkę trzy lata a przecież jest jednym z dwóch największych znawców tego wariantu. Daje to nieco inną perspektywę do oceny wielu  tzw.
"książek debiutowych", niejednokrotnie "klejonych" w pośpiechu z różnych "gotowców".
Do pełnego zrozumienia treści zawartej w książce niezbędna jest znajomość języka rosyjskiego.


Gorąco polecam!


sobota, 24 września 2016

Uniwersalny plan








Partia, którą proponuje Czytelnikom jest interesująca z wielu powodów. Pokazuje pracę nad debiutem odkrywając przed czytelnikiem mechanizmy znanego wariantu. Dla mnie wartościowe są także uwagi Giriego dotyczące ocen niektórych pozycji. Różnią się one od ocen silników szachowych co wcale nie przeszkadza arcymistrzowi uważać, że ma rację, gdyż grają żywi ludzie a nie maszyny!  
Zapewne do analizy zostały wykorzystane najlepsze programy ale ostateczna ocena powinna zawsze należeć do człowieka!



Pozycja po 15.h4!?




piątek, 23 września 2016

"Aktywny" Carlsen



Zdjęcie z chess-news.ru


W odległych czasach mej młodości turnieje grane tempem przyspieszonym były rzadkością. Nie było innych możliwości rejestrowania partii jak przy pomocy zwykłego zapisu. W dodatku gracze czołówki światowej praktycznie nie grali w tym tempie.
Współcześnie sytuacja uległa radykalnej zmianie. Cała czołówka światowa grywa w turniejach tempem przyspieszonym i błyskawicznych. Zaawansowane technologie pozwalają na transmisję on-line . Partie są rejestrowane i jak się okazuje wiele z nich stoi na wysokim poziomie.
W prezentowanej poniżej partii spotkało się dwóch wybitnych szachistów co nawet przy niewielkim czasie do namysłu może obiecywać ciekawe widowisko.
Tak też się stało.
Zdumiewa łatwość z jaką Carlsen przetwarza równe pozycje w nieco lepsze a te w wygrane.
Ciekawy jest też dobór debiutów. Partia włoska w tym wydaniu nie jest najlepszym sposobem na uzyskanie przewagi debiutowej co niby jest celem przy grze białymi.
Najwyraźniej Carlsen takiego celu sobie nie stawia co potwierdzają liczne jego pojedynki.
Warto to przemyśleć a nie powtarzać obiegowe opinie. Wykorzystałem komentarze Petera Heine Nielsena z 64/7/2016


Carlsen-Anand po 19.pos. białych Hb4!





wtorek, 13 września 2016

Przeciwnik równowagi (2)







Podobnie jak w poprzednim wpisie w prezentowanej partii Korcznoj narusza równowagę już w debiucie. Tu jednak wydarzenia mają przebieg bardziej burzliwy. Bezkompromisowy styl gry Serpera znacznie "ułatwił" Korcznojowi zadanie polegające na stworzeniu napięcia na całej szachownicy i chciałoby się rzec poza nią...
W komentarzach wykorzystałem uwagi i warianty Korcznoja z Informatora nr.59 jak i książki "55 zwycięstw czarnymi"




Pozycja po 8...g5!?





piątek, 15 lipca 2016

Przeciwnik równowagi(1)







Odszedł Szachowy Gigant. Po raz pierwszy zetknąłem się z postacią Wiktora Lwowicza Korcznoja czytając wspominaną już na tym blogu książkę W.Wasiljewa "Siódma zasłona" w roku bodajże 1968. Rozdział poświęcony Korcznojowi nosił taki sam tytuł jak ten wpis. Niezależnie od tego, że opowiadania ze wspomnianego zbioru to mieszanka faktów i fikcji literackiej  postać Wiktora Lwowicza  jako bezkompromisowego gladiatora została oddana moim zdaniem dość wiernie.  
Potwierdziły to późniejsze lektury jak i opowieści moich starszych kolegów a w szczególności Jacka Bednarskiego.    
Nie podejmuję się jednak nakreślenia postaci Wiktora Lwowicza . Zbyt ubogie me pióro.
Poczekać trzeba aż uczyni to ktoś taki jak Genadij Sosonko.   
Jednak w miarę swych skromnych możliwości w tym mini cyklu postaram się pokazać poprzez partie Wiktora Lwowicza te cechy jego charakteru a zatem i stylu gry, które mogą mieć aspekt szkoleniowy dla młodych adeptów.    
Kiedy postanowiłem napisać ten cykl przyszła mi na myśl prezentowana poniżej partia, którą zapamiętałem z lektury tygodnika 64/3/1972. 
W artykule "Pojedynek z prologiem" Korcznoj opowiada o problemach na jakie napotykał grając z Pomarem czarnymi.
..."Czarnymi do tej pory nie udało mi się wygrać z Hiszpanem ani jednej partii. Wszystkie moje próby zawiązania gry na wygraną w tych spotkaniach skończyły się niepowodzeniem....
...Pewnego pięknego dnia zrozumiałem w czym rzecz .Działo się coś mniej więcej takiego. Białymi Pomar działając rzekłbym z pozycji siły brał kurs do remisowego portu na długo przed tym zanim jego rywal zaczął się tego domyślać. Gra na remis rozpoczynała się już wtedy, gdy grający czarnymi
rozpoczynał walkę o wyrównanie.
Oczywiście nie zawsze i nie ze wszystkimi hiszpański arcymistrz był tak ostrożny.
Wiedziałem także, że Pomar nieźle rozgrywa końcówki i ogranie go w równej i w dodatku prostej końcówce nie wydaje się być możliwe. Racjonalnie gospodaruje czasem i rzadko wpada w niedoczas."

Komentarze do partii i cytowane fragmenty pochodzą ze wspomnianego artykułu. 
Byłem i jestem nadal porażony siłą woli, wiarą w siebie, konsekwencją i pomysłowością Korcznoja w podtrzymaniu płomienia walki. I to niepowstrzymane dążenie do wygranej z oczywistymi elementami ryzyka a nawet hazardu. Młodzi adepci mają się czego uczyć od Wiktora Lwowicza.


Pozycja po 18.Kd2?!
                                                                                        

czwartek, 7 lipca 2016

Pożyteczne linki


Z uwagi na powtarzające się informacje od Czytelników odnośnie problemów z wyświetlaniem partii na moim blogu podaję uzyskane od Życzliwej Duszy ( dziękuję!)namiary na linki do programu odpowiadającego jak się zdaje za tą opcję.

Dla komórki
http://adobe-flash-player.en.softonic.com/android/download

Dla ipode i iphone
http://www.guidingtech.com/16698/play-flash-videos-iphone-ipad-ipod-touch/

Dla zwykłego komputera
https://get.adobe.com/flashplayer/

Proszę wszystkich zainteresowanych o wypróbowanie odpowiednich wersji programu i podanie informacji zwrotnej.


wtorek, 24 maja 2016

Z pierwszej ręki









Rzadko się zdarza aby swe partie komentował Magnus Carlsen. Dlatego też w redakcji miesięcznika "64" z radością powitano list zawierający poniżej prezentowaną partię z komentarzami Magnusa. Ukazał się ten materiał w numerze 3/2016. Z uwagi na to, że komentarz jest bardzo obszerny i szczegółowy pozwoliłem sobie na skróty, starając się jednak zachować najistotniejsze  elementy . 
Polecam tą partię szczególnie tym, którzy z uporem twierdzą, że Carlsen jest świetnym znawcą debiutów i że w debiucie, który z kolei jest najważniejszy należy walczyć o przewagę grając białymi.
Komentarze Carlsena przeczą obu tym przekonaniom.
Oczywiste, że lepiej jest mieć przewagę w debiucie niż nie mieć jej ale Carlsen najwyraźniej nie stawia sobie za cel szukanie przewagi w tej fazie gry.


Pozycja po 19...We5

piątek, 22 kwietnia 2016

Goniec czy skoczek?







Na tak postawione pytanie nie ma rzecz jasna jednoznacznej odpowiedzi , W historii szachów znani szachiści preferowali to jedną to drugą figurę. Czigorin był zwolennikiem skoczków a Fischer do tego stopnia faworyzował gońca, że w swym podręczniku nauki gry w szachy dawał mu o pół punktu więcej niż skoczkowi. 
Wszystko zależy od wielu czynników. Jeśli pozycja jest otwarta i jest wiele możliwości przejawienia aktywności to zwykle goniec jest lepszy. Z kolei w pozycjach zamkniętych ze stabilną strukturą pionkową , gdzie prowadzona jest walka manewrowa lepszy jest skoczek.
Poniższa partia jest przy okazji świetną lekcją obrony sycylijskiej a komentarze Poługajewskiego do niej zostały przeze mnie dostosowane do potrzeb blogu i skrócone.




Pozycja po 28...Gf3?






Decyzja Poługajewskiego w 28.pos. wymaga szerszego omówienia i znów sięgniemy do komentarza znamienitego arcymistrza.
"Uważam, że powinienem dać właściwy obraz tego co się stało, gdyż  takie zjawisko ma miejsce w przypadku właściwie  wszystkich szachistów a zatem ma charakter szkoleniowy. W danym przypadku mogło się stać ze mną jedno z dwóch 1) wzmożone zmęczenie  w czwartej godzinie gry lub 2) rozluźnienie w związku z euforią zbliżającego się zwycięstwa.
Osobiście jestem przekonany, że zachodzi tu drugi przypadek.
Ta pouczająca sytuacja pokazuje jak ważnym jest trzymanie na uwięzi swych emocji i nawet w kulminacyjnym momencie walki zachowanie chłodnego rozsądku"




wtorek, 12 kwietnia 2016

Rok Keresa







FIDE ogłosiła rok 2016 rokiem Keresa. To niewątpliwie wyraz uznania dla tego wspaniałego szachisty. Proponuję partię z czasów młodości Keresa wyróżniającą się bardzo głęboko obliczoną kombinacją. Wykorzystałem komentarze Keresa z książki "100 partii".






Poniżej linki do innych wpisów dotyczące jednego z moich ulubionych szachistów.

Keres1

Keres2

Keres3


wtorek, 5 kwietnia 2016

Na skraju przepaści






"Grający "sycyljankę" często zmuszony jest balansować na skraju przepaści. Niczego tu zmienić nie można, gdyż w tym debiucie życie nie jest usłane różami.szachista powinien zrozumieć to od samego początku. W takiej sytuacji najważniejszym jest nie tracić opanowania i podobnie jak linoskoczek zachować równowagę w najbardziej krytycznych momentach. W sytuacji, gdy wszystko wisi na włosku i atakujący i broniący się znajdują się na równi  pod groźbami  wiele zależy od tego na ile grający wierzy w siebie, do jakiego stopnia będzie działać jego bron taktyczna a także w gotowości zdobywania punktów nie tylko w wyciskaniu nieco lepszych pozycji czy kiepskich atakach".- L.Poługajewski







Remis ale po jakiej walce!
Wykorzystałem uwagi l.Poługajewskiego oraz silnika Stockfich7