czwartek, 15 lutego 2018

Gdzie ten debiut?










Na zdjęciach z http://chesspro.ru/details/wijk_aan_zee18_7 przedstawiam uczestników prezentowanej dziś partii. Gra nie jest widowiskowa, porywająca. Tak jednak gra Carlsen i wcale nie jest to wyjątek a raczej reguła.
Carlen jest przede wszystkim praktyczny i skuteczny. Jeśli nawet jak twierdzą niektórzy jest znawcą debiutów to jakoś tego nie pokazuje w praktyce.

Swego czasu na moim blogu popełniłem wpis Co "przeskakuje" Carlsen \
Dla tych Internautów , którzy nie zagłębiają się w meandry współczesnych szachów a chcieliby lepiej zrozumieć przebieg prezentowanej partii przypomnienie sobie bądź przyswojenie tego wpisu będzie pomocne w tej materii.



Pozycja po 11.pos. białych 11.Hg3!


Po przeczytaniu mego dawnego wpisu i obejrzeniu partii można wyciągnąć pewne wnioski.

Wprawdzie Carlsen zagrał świeżo Hg4 ale tylko po to aby przejść do końcówki ocenianej przez wszystkie programy jako absolutnie równej.

Z jednej strony trudno się dziwić , że taka szachistka jak Hou Ifan poszła na może nieco gorszą końcówkę ale z drugiej strony Carlsen ma reputację "wyciskającego wodę z kamienia".
Poza tym jest prawdą, że trudno się gra na dwa tylko rezultaty bez możliwości wygrania partii.


sobota, 6 stycznia 2018

Ważna końcówka




W poniższej partii wiele się działo. Grający czarnymi Botwinnik ograł w debiucie swego partnera a następnie przynajmniej dwukrotnie zagrał niebyt zdecydowanie i w rezultacie dograł się do przegranej pozycji. W krytycznym momencie pomogły mu :wiedza, twardość oraz impulsywność partnera.


Recz jasna swoje zrobiła także mistrzowska analiza odłożonej pozycji. Z tego Botwinnik zawsze słynął . Musiał jednak znać pewną teoretyczną pozycję aby wiedzieć do czego dążyć.
Partia ta jest skromnym uzupełnieniem artykułu ze strony Zbigniewa Nagrockiego 


Moim zdaniem pozycja wynikała w prezentowanej poniżej partii ma duże znaczenie praktyczne i dlatego powinna być przyswojona wraz z przykładami ze wzmiankowanego artykułu Y.Krykuna 



Pozycja po 51 pos białych W:g5


Ważna pozycja do zapamiętania.


Pozycja po 59 posunięciu czarnych Gc4.

Komentarze do partii mocno skrócone należą bo Botwinnika " Analiticzieskije i kritticzeskije raboty Moskwa 1985".






sobota, 16 grudnia 2017

Lepszy diament ze skazą niż kamyk bez niej




Ta sentencja Konfucjusza wydaje się mieć pełne odniesienie do prezentowanej partii.
Tym bardziej, że owa "skaza" czyli właśnie błąd białych w 17 posunięciu umożliwił powstanie tak wspaniałej partii.

Gdyby obie strony grały bezbłędnie to nie powstałaby większość pamiętnych partii.
Dawid Bronstein zauważył kiedyś, że zbiór jego najlepszych partii to jednocześnie zbiór najgorszych partii jego partnerów.



Partia ta pokazuje także jak wielkie znaczenie ma fantazja, nawet w tak technicznym, wymodelowanym i wydawałoby się pozbawionym niespodzianek świecie szachowym.
Wszak przygotowanie do partii ma wyeliminować rolę przypadku lub ograniczyć ją do minimum. Takiego zdania był arcymistrz Portisch.

Grający białymi zagrał nowe posunięcie ale to carne lepiej się zorientowały w sytuacji co napawa optymizmem.Inaczej wszystko można byłoby przygotować w domu i rzecz cała sprowadziłaby się do pamięci.



Pozycja po 20 pos. białych Kf3






Cały artykuł można znaleźć pod adresem  http://chesspro.ru/details/bai_ding
O ile mi wiadomo można także uzyskać na tej stronie wersje angielskojęzyczną






niedziela, 10 grudnia 2017

Tak było ... ( 5 )





Prezentacja gry arc. Schmidta nie może się obyć bez poniższej partii. Pokazuję ją często, zachęcając młodych ludzi do grania obrony sycylijskiej.

Jest w tej partii wszystko co jest potrzebne aby miała ona walory  dydaktyczne jak i estetyczne.
Znajomość systemu debiutowego, element ryzyka, odwaga, wiara w siebie, zgrabna forma w postaci ataku na króla z ofiarą hetmana.

Czegoż jeszcze więcej można wymagać od wzorcowej partii?
Uwagi do partii są autorstwa Włodzimierza Schmidta ( "Szachy" 10/1968)




Pozycja po 22..Sd6+

Partia ta uzyskała nagrodę specjalna miesięcznika "Szachy" za piękność






czwartek, 2 listopada 2017

Coś z fantastyki...





Jakże odległy to czas, gdy wynajmowałem pokój w pobliżu miejsca pracy mojego trenera Mistrza Balcerowskiego. Bywało, że tuż przed godz. 16 zachodziłem do IWCh ( Instytut Włókien Chemicznych) i razem z Witkiem odbywaliśmy kolejna sesje nieskończonych sporów na najróżniejsze tematy w pobliskim "akwarium" Był to typowy dla tamtych czasów przeszklony pawilon, gdzie serwowano piwo. Przy okazji wchodziliśmy do pobliskiej księgarni, gdzie Witek nieodmiennie pytał o coś z fantastyki.
Przy swych skłonnościach do nauk ścisłych był zagorzałym czytelnikiem literatury SF.


Mimo ciągłego podkreślania związku szachów z matematyką i rozpatrywania aspektów naukowych szachów szukamy w nich także "fantastyki".
Także a może przede wszystkim bo to co nas kręci to kombinacja, nieoczekiwany zwrot wydarzeń, niewidoczny gołym okiem manewr, niespotykane ustawienie figur...

Dawid Bronstein, który miał w swej praktyce dziesiątki fantastycznych pomysłów twierdził, że codzienność arcymistrzowskiego życia jest raczej nudna, powtarzalna.

Wspomnienia przyszły bo taki to czas a refleksje pojawiły się wraz z wertowaniem i  lekturą starego numeru "Inside Chess"W numerze   10/1995   ukazał się artykuł  mm.N.Minewa " Fantastic Patterns"




Pozycja po 26 pos. czarnych.


Najciekawsze jest to, że biały król uszedł cało z tej pożogi. Internautom pozostawiam dociekania czy to wszystko jest zgodne z analityczną prawdą. Dla mniej zorientowanych dodam, że pod zapisem partii wbudowany jest moduł analizujący. Życzę owocnych poszukiwań, choć nic nie zastąpi emocji jakie towarzysz a graniu takiej partii!

Jak się okazuje szachy w wykoaniu kobiet potrafią być fantastyczne, pełne życia i emocji!







środa, 16 sierpnia 2017

Tak było...(4)







W cyklu tym nie może oczywiście zabraknąć wieloletniego lidera polskich szachów - Włodzimierza Schmidta. 

Włodek wyróżniał się pracowitością, solidnością i bardzo dobrym przygotowaniem debiutowym

Poniższa partia jest przykładem takiego właśnie przygotowania debiutowego. Jak zwykle dodam, że były to inne czasy i trzeba było prowadzić swe kartoteki debiutowe "ręcznie", wyszukując informacje w najróżniejszych czasopismach i książkach. 
Krytyczne pozycje trzeba było analizować samemu.

Kilka dni temu w rozmowie telefonicznej ze zdumieniem usłyszałem, że Włodek nigdy nie miał trenera!.

Jak mawiają młodzi: Szacun!

Planinc - Schmidt



Komentarze Włodzimierza Schmidta pochodzą z miesięcznika "Szachy" 7/70



środa, 2 sierpnia 2017

Tak było... (3)




R.Grąbczewski


Prezentowana poniżej partia została rozegrana niecały rok po tym jak wystąpiłem w Drużynowych Mistrzostwach Szkół w Łodzi. Był to mój pierwszy poważny turniej szachowy.

Nie pamiętam już skąd dowiedziałem się gdzie i kiedy odbywają się MP seniorów. Nie było daleko więc przy całej swej nieśmiałości zebrałem się w sobie i pojechałem aby popatrzeć na jedną z rund MP.

Nazwiska graczy niewiele mi jeszcze mówiły. Wiedziałem tylko, że gra tam dwóch zawodników łódzkich: W.Matkowski i J. Gadaliński 

Dopiero jakiś czas później przeczytałem sprawozdanie z MP w miesięczniku "Szachy" a w kolejnym numerze prezentowaną partię.

Rozegrany w niej wariant Archangielski stał się niebezpieczną bronią w rękach zawodników "Maratonu" Warszawa - R.Grabczewskiego i J.Lewiego.
Odnieśli oni szereg zwycięstw, szczególnie na krajowych imprezach ale za to wysokiej rangi.
Były to głównie pojedynki w finałach MP w ważnych ze sportowego punktu widzenia momentach zawodów.
Prezentowana partia była grana na finiszu MP. R.Grabczewski prowadził i miał punkt przewagi nad J.Kostro.

W przyszłych odcinkach powrócę jeszcze do tego wariantu, który również w praktyce arcymistrzowskiej był chętnie grywany z niezłymi rezultatami.
Komentarze do tej partii pochodzą z miesięcznika "Szachy" 7/1968 . Ich autorem był W.Litmanowicz




Pozycja po 28.Hf1?







wtorek, 11 lipca 2017

Tak było ... (2)










Postanowiłem partie w tym cyklu prezentować w kolejności pojawiania się ich w mej pamięci lub w kolejności studiowania przeze mnie wspomnianego "archiwum".
Poniżej partia z bardzo ciekawym komentarzem opisowym mm. Jacka Bednarskiego. Została ta gra opublikowana w miesięczniku "Szachy" nr 12/1969.

Tu chciałbym podkreślić znaczenie takich właśnie komentarzy, które opowiadają o przebiegu partii, wyjaśniają plany gry. Nie ma tu piętrowych wariantów w których niekiedy ginie sens wykonywanych posunięć.
Polecam wszystkim studiujących tajniki szachów poszukiwanie partii  wybitnych szachistów, które posiadają komentarze opisowe.




Pozycja po 10...Hb5!



poniedziałek, 26 czerwca 2017

Tak było... (1)




W nowym cyklu zamierzam przypominać ciekawe, pouczające partie, które podziwiałem w czasie swej wędrówki przez krainę szachów. Nie wszystkie weszły do baz szachowych. Będę się koncentrował na partiach polskich szachistów publikowanych od roku 1939 głównie w "Szachach"i "Szachiście ", 
Postaram się podać je z oryginalnymi komentarzami.
Stało się to możliwe dzięki dostępowi do archiwum szachowego za co gorąco dziękuję w imieniu swoim i Czytelników "Dostępodawcy".








Partia została rozegrana wprawdzie w roku 1927 ale w "Szachiście opublikowana w roku 1939.
W roku 1939 ukazała się Księga Jubileuszowa Łódzkiego Towarzystwa Zwolenników Gry Szachowej Jest to jak mi sie zdaje przedruk, chociaż wzmianki na ten temat nie widzę w "Szachiście". Komentarz jest chyba autorstwa D.Daniuszewskiego, który redagował wzmiankowaną księgę.

Ofiara na h7 nie wygrywała wprawdzie ale gdyby Makarczyk jej nie wykonał inicjatywa mogłaby przejść w ręce czarnych. 

W komentarzu zachowałem oryginalną pisownię z tych odległych lat.



Pozycja po 13 pos. czarnych


Makarczyk-Kohn


Za partię tą Kazimierz Makarczyk otrzymał nagrodę w wysokości 2000 zł ufundowną przez Marszałka Piłsudskiego.                                                                                      




piątek, 9 czerwca 2017

Gra "na klasę"







Z uwagi na nieporozumienia towarzyszące  tytułowemu zagadnieniu proponuję tłumaczenie fragmentu rozdziału z książki Aleksandra Panczenki "Teoria i praktyka gry środkowej"


Część V Równe pozycje

Swoją teorię W. Steinitz zaczynał właśnie od takiego pojęcia i mówił, że przy równowadze nie należy od razu atakować, tylko trzeba gromadzić drobne przewagi (szczególnie na początku partii), starać się wywalczyć przewagę, a potem dopiero przechodzić do ataku osłabionej pozycji. Można to osiągnąć tylko drogą długotrwałego manewrowania. W równych pozycjach, ocena pozycji i ułożenie planu gry nabierają większego znaczenia niż w pozycjach z przewagą jednej ze stron, tutaj częściej zdarzają się błędy strategiczne. Właśnie w takich pozycjach, przejawia się klasa gracza, jego myślenie pozycyjne, sztuka manewrowania i technika. W związku z tym, że nie da się przekształcić równej pozycji bez błędów czy niedokładności trzeba grać jak maszyna, ale to jest niemożliwe, dlatego równą pozycję wygrywa ten, kto mniej się myli i gra dokładniej, to znaczy ten, kto ma wyższą klasę. Czasem, aby grać na wygraną w równych pozycjach (najczęściej z dużo słabszym przeciwnikiem) zdarza się pójść na jakieś tam ustępstwa, licząc na swoje doświadczenie, niedoczas przeciwnika. Lasker, Korcznoj, Poługajewski, Larsen i inni szachiści często szli na to, ale dostawali „swoją grę” na innej części szachownicy. Tego typu pozycje rozpatrywaliśmy wcześniej (patrz <<Kontr gra>>), dlatego teraz nie będziemy do nich wracać. Zwykle podczas gry z w przybliżeniu równymi przeciwnikami odbywa się skomplikowane manewrowanie, gra na zmęczenie, na błąd przeciwnika, jak często robili Capablanca, Schlechter, Rubinstein, Smysłow, Petrosjan, Karpow, Andersson i inni.
Rozpatrzymy dwie najbardziej typowe metody gry w równych pozycjach, w tym w pozycjach z mikroskopijną przewagą jednej ze stron.

Gra „na klasę”
(bez ryzyka jak remis to remis)


Gra „na klasę” to stopniowe gromadzenie drobnych przewag drogą manewrowania, czasem zmianę charakteru pozycji na w przybliżeniu równą innego typu.




Aby obraz  był pełniejszy proponuje jedną z wielu pozycji zamieszczonych w książce Panczenki w charakterze przykładów dla tego rozdziału.

Poz. po 14 pos. białych



Mam jeszcze kilka uwag.
Związek debiutu z grą na klasę jest tylko taki, że , gdy nie uzyskamy przewagi w debiucie musimy uciekać się do takowej gry jeśli chcemy próbować wygrać.
Grać tak może tylko silniejszy szachista przeciwko słabszemu .
Inaczej cała ta koncepcja pozbawiona byłaby sensu.
Wiele współczesnych pojedynków jest rozgrywanych w ten sposób.
Wynika to chociażby z wysokiego stopnia poznania w stadium debiutowym. Trudno jest tu uzyskać przewagę i potrzeba innych sposobów do gry na wygraną.
Uwagi te kieruję szczególnie do prześmiewców z niemieckiego blogu dla Polaków, którzy konsekwentnie nie zamierzają zrozumieć sensu zarówno "przeskakiwania debiutu" jak i "gry na klasę" 

Jak zwykle ignorancja i głupota walczą tam o pierwszeństwo.






niedziela, 28 maja 2017

Zacinającą się płyta.





Jak zepsuta płyta zacinająca się w tym samym miejscu tak Jerzy Konikowski powtarza wciąż te same bzdury w dodatku w tej samej formie. 
Nic tylko debiut, debiut i debiut. 

Na blogu Jerzego Konikowskiego jeszcze się nie spotkałem z oceną gry jakiegokolwiek szachisty takiej aby inny czynnik niż debiut miał znaczenie dla wyniku partii.

Cykl "Ciekawe Partie jest tu najlepszą ( czy tez najgorszą ) ilustracją powyżej napisanego.
Partia 348
Do zapisu partii jest dodana pochwała dla So za świetne przygotowanie debiutowe.
Zobaczmy tą samą partię ze skróconymi komentarzami Miroszniczenki z 64/04/17


Poz. po 28 pos. białych




Może w przypadku tej partii J.K uzasadni w jakim momencie białe walczyły o przewagę w debiucie i jaki był związek debiutu z rezultatem. 
A może Pan Kledzik to wykaże bo od czasu do czasu zabiera głos w sprawach szkoleniowych.

Wydaje się, że cały wpis był tylko pretekstem do zareklamowania swej książki o debiucie Retiego. 
Nie mam nic przeciwko reklamowaniu własnych książek ale nie w takiej formie.



czwartek, 18 maja 2017

"Remisowe tendencje"




Takiemu nie podskoczysz...


Różnopolowe gońce kojarzą się z tendencjami remisowymi. Jest cały szereg pozycji, gdzie nawet duża przewaga materialna nie gwarantuje silniejszej stronie wygranej. Tak ma się rzecz w końcówkach. Jednak w grze środkowej strona mająca inicjatywę ma niejako figurę więcej.

Przyznam, że poniższa partia zainspirowała mnie wielce. Udało mi się wygrać kilka pozycji z róznopolowymi gońcami po bardzo ciekawej grze.

Karpow rozegrał tą partię bardzo silnie nie dając przeciwnikowi najmniejszych szans.


Pozycja po 23 pos. białych






sobota, 29 kwietnia 2017

"Czip"






Tytułowy bohater nowego cyklu to Genrikh Chepukaitis  .
W cyklu tym postaram się pokazać nieco inne świat  szachowy. Nie ten zbudowany pracowicie z logicznych, solidnych cegiełek ale świat fantazji, szaleństwa blitzowego, niedoczsowego, gdzie rządzą zupełnie inne prawa niż te do, których przywykliśmy.
Twórczość "Czipa" nadaje się do tego doskonale. Nie można się oprzeć wrażeniu, że ludzie tak oryginalni zarówno kreują jak i przyciągają niejako  takie właśnie sytuacje.







Nietrudno zauważyć, że ten fragment partii roi się od błędów ale taki jest "przywilej" niedoczasu.
Niestety całej partii nie znalazłem w żadnej bazie a i w przypadku tego fragmentu "Czip" nie podaje daty . Była to ponoć zwykła partia, straszny niedoczas i Bagirov "jeszcze nie był arcymistrzem".

W kolejnych odcinkach nieco więcej o partiach błyskawicznych i oczywiście szalone partie i fragmenty. 


piątek, 21 kwietnia 2017

Koń jaki jest każdy widzi






Nie od dziś Jerzy Konikowski sieje zamęt na swoim blogu. W jego mniemaniu reprezentuje on "polskie środowisko szachowe".Nawet nie jest to śmieszne bo trudno śmiać się z kogoś kto ma urojenia.


Tym niemniej od czasu do czasu udaje się J.K  pokonać barierę głupoty ale jest to jedyna bariera jaką przekracza. 



Chodzi mi o wpis dotyczący  wywiadu Kacpra Pioruna dla "Mata"( nr.6/2015)

Skan całego wywiadu zamieściła Gala Wywiad z Kacprem Piorunem wraz z zasadnymi pytaniami, których nie będę tu powielał . Nasuwa mi się jednak kilka refleksji.


Początkowo myślałem, że wystarczy żartobliwy ton aby przerwać ten ponury spektakl ale okazało się, że Jerzy Konikowski dostał napadu szału. Ten osobnik jest odporny zarówno na argumenty jak i poczucie humoru.



Rozumiem, że Sylwia Konikowska broni swego męża ale żeby stary chłop chował się za spódnicę` to już lekka przesada.  



Z fragmentu wypowiedzi Kacpra Jerzy Konikowski wyprowadził cały dowód na to, że zaniedbałem rozwój młodzieńca.



Oto stosowny cytat:

Obecny mistrz Polski Kacper Piorun w wywiadzie w piśmie Polskiego Związku Szachowego „Mat” Nr 6 -2015 na stronie 13 na pytanie Pawła Dudzińskiego: A szachowo trenowałeś więcej, czy tyle samo co wcześniej? m.in. powiedział: …”Więcej tzn. podreperowałem się trochę w debiutach, bo wcześniej miałem problemy z uzyskaniem przewagi, albo chociaż pozycji „do gry”. Debiutowo czuję się teraz trochę pewniej…”.

Kacper Piorun w momencie tego wywiadu miał 24 lata! Tymczasem powinien nad swoim repertuarem debiutowym zacząć trening około 10 lat wcześniej. Duże zaniedbanie jego trenerów, którzy zlekceważyli ten problem. Niewykluczone, że gdyby KacperPiorun był wcześniej prawidłowo szkolony, to mielibyśmy już teraz zawodnika światowej klasy! Ostatnie wyniki sportowe tego szachisty wskazują bowiem na jego wielki potencjał twórczy. Wielka szkoda!


Powiedzmy sobie jasno: Jerzy Konikowski nie ma bladego pojęcia nad czym pracowaliśmy przez prawie osiem lat naszej przygody. A jeszcze mniejsze pojęcie ma jego żona, która występuje pod rożnymi nikami takimi jak Dominik, Adamek, Krystian czy Obi, że wymienię tylko niektóre.
Może czas już spoważnieć Pani Sylwio?


Pasuje tu powiedzenie Stasia Gawlikowskiego, który obserwując na ligach zmagania niektórych niewiast pod nosem cedził: "do garów, do garów".


Sam Jerzy Konikowski twierdził wielokrotnie, że nad debiutem należy wciąż pracować. I to się zgadza. Nie można się ich po prostu nauczyć bo wciąż pojawiają się nowe idee a jeśli nie to samemu należy rozwijać swój repertuar, gdyż konkurencja nie śpi.

Przed każdymi ważnymi zawodami ( np: finał MP) lub po cyklu turniejów każdy zawodowiec przeprowadza analizę swych braków i stara się je wyeliminować. Jest to naturalne zjawisko i nie ma tu podstaw do sięgania w szachowe dzieciństwo Kacpra.

Takich "resetów debiutowych" miał kilka. Rozwija się i jest już od dłuższego czasu zupełnie samodzielny. W miarę jego potrzeb wspieram Kacpra różnymi materiałami teoretycznymi i życzliwością ale na szczęście nie potrzebuje on już moich porad. I tak powinno być. Ma być całkowicie samodzielny.

Kacper uważa, że byłem dla niego bardzo dobrym trenerem a o solvingu wyraża się w superlatywach ( vide wywiad). To jednak nie jest istotne bo co ten Kacper może wiedzieć. Jest w błędzie przecież i to, że ma inne zdanie to tylko gorzej dla niego.

Wywód Jerzego Konikowskiego jest obraźliwy także dla Kacpra. Wygląda na to, że biedak przez dziesięć lat był tak ogłupiały od zajęć ze mną, że dopiero w 2015 roku się zorientował co i jak. Zapewne pod wpływem lektury bloga J.K, choć kłamca twierdzi, że nie czyta. Jak zatem doszedłby inaczej do tak głębokiej prawdy?

Te i wiele innych"zagrań" Jerzego Konikowskiego sytuują go w pobliżu dna tuż nad warstwą mułu ( wersja optymistyczna).
Manipulacja jest tak prostacka, że słabo się robi. Ludzie są dla J.K tylko przedmiotem manipulacji w jego grze w "wyrocznię". Jeśli nie spełniają jego oczekiwań to po prostu wycina z ich wypowiedzi tylko to co mu odpowiada.

Słaby wynik Kacpra na ostatnio granym turnieju także podciągnięto pod "problemy debiutowe"
Bzdura zupełna! Znam przyczynę bo rozmawiałem z Kacprem. A Adamek ( witam P.Sylwio) plecie o jakichś końcówkach czyli to samo co zawsze w przypadku MASZ. 
Zanim fantazja zastąpi rzetelną informację i zbudzą się demony chorego umysłu proponuję podobnie jak w przypadku Kacpra, Magdy Kozak czy Wojtka Morandy nawiązać z nimi kontakt i dowiedzieć się co jest grane. Tylko, że jak mniemam nikt nie chciałby z J.K rozmawiać bo "kto pije z chamem ten śpi z nim pod płotem".


I to by było na tyle.



środa, 19 kwietnia 2017

Gra na wyprzedzenie







To taki rodzaj gry, gdy każdy z partnerów stara się wszelkimi sposobami wyprzedzić oponenta w ataku na króla.

Trzeba przyznać, że Obrona Sycylijska jest pod tym względem debiutem wyjątkowym. Ataki na przeciwstawnych skrzydłach, kontruderzenia w centrum, ofiary materiału są tu na porządku dziennym.

W poniższej partii zobaczymy w roli kontratakującego wybitnego  teoretyka i praktyka,           znawcę  Obrony Sycylijskiej - Lwa Poługajewskiego.

Komentarze skrócone i zmodyfikowane dla potrzeb bloga pochodzą z książki arcymistrza "W sycyljanskich labiryntach"


Pozycja po 17 pos. białych