piątek, 15 lipca 2016

Przeciwnik równowagi(1)







Odszedł Szachowy Gigant. Po raz pierwszy zetknąłem się z postacią Wiktora Lwowicza Korcznoja czytając wspominaną już na tym blogu książkę W.Wasiljewa "Siódma zasłona" w roku bodajże 1968. Rozdział poświęcony Korcznojowi nosił taki sam tytuł jak ten wpis. Niezależnie od tego, że opowiadania ze wspomnianego zbioru to mieszanka faktów i fikcji literackiej  postać Wiktora Lwowicza  jako bezkompromisowego gladiatora została oddana moim zdaniem dość wiernie.  
Potwierdziły to późniejsze lektury jak i opowieści moich starszych kolegów a w szczególności Jacka Bednarskiego.    
Nie podejmuję się jednak nakreślenia postaci Wiktora Lwowicza . Zbyt ubogie me pióro.
Poczekać trzeba aż uczyni to ktoś taki jak Genadij Sosonko.   
Jednak w miarę swych skromnych możliwości w tym mini cyklu postaram się pokazać poprzez partie Wiktora Lwowicza te cechy jego charakteru a zatem i stylu gry, które mogą mieć aspekt szkoleniowy dla młodych adeptów.    
Kiedy postanowiłem napisać ten cykl przyszła mi na myśl prezentowana poniżej partia, którą zapamiętałem z lektury tygodnika 64/3/1972. 
W artykule "Pojedynek z prologiem" Korcznoj opowiada o problemach na jakie napotykał grając z Pomarem czarnymi.
..."Czarnymi do tej pory nie udało mi się wygrać z Hiszpanem ani jednej partii. Wszystkie moje próby zawiązania gry na wygraną w tych spotkaniach skończyły się niepowodzeniem....
...Pewnego pięknego dnia zrozumiałem w czym rzecz .Działo się coś mniej więcej takiego. Białymi Pomar działając rzekłbym z pozycji siły brał kurs do remisowego portu na długo przed tym zanim jego rywal zaczął się tego domyślać. Gra na remis rozpoczynała się już wtedy, gdy grający czarnymi
rozpoczynał walkę o wyrównanie.
Oczywiście nie zawsze i nie ze wszystkimi hiszpański arcymistrz był tak ostrożny.
Wiedziałem także, że Pomar nieźle rozgrywa końcówki i ogranie go w równej i w dodatku prostej końcówce nie wydaje się być możliwe. Racjonalnie gospodaruje czasem i rzadko wpada w niedoczas."

Komentarze do partii i cytowane fragmenty pochodzą ze wspomnianego artykułu. 
Byłem i jestem nadal porażony siłą woli, wiarą w siebie, konsekwencją i pomysłowością Korcznoja w podtrzymaniu płomienia walki. I to niepowstrzymane dążenie do wygranej z oczywistymi elementami ryzyka a nawet hazardu. Młodzi adepci mają się czego uczyć od Wiktora Lwowicza.


                                                                                                  




czwartek, 7 lipca 2016

Pożyteczne linki


Z uwagi na powtarzające się informacje od Czytelników odnośnie problemów z wyświetlaniem partii na moim blogu podaję uzyskane od Życzliwej Duszy ( dziękuję!)namiary na linki do programu odpowiadającego jak się zdaje za tą opcję.

Dla komórki
http://adobe-flash-player.en.softonic.com/android/download

Dla ipode i iphone
http://www.guidingtech.com/16698/play-flash-videos-iphone-ipad-ipod-touch/

Dla zwykłego komputera
https://get.adobe.com/flashplayer/

Proszę wszystkich zainteresowanych o wypróbowanie odpowiednich wersji programu i podanie informacji zwrotnej.


wtorek, 24 maja 2016

Z pierwszej ręki









Rzadko się zdarza aby swe partie komentował Magnus Carlsen. Dlatego też w redakcji miesięcznika "64" z radością powitano list zawierający poniżej prezentowaną partię z komentarzami Magnusa. Ukazał się ten materiał w numerze 3/2016. Z uwagi na to, że komentarz jest bardzo obszerny i szczegółowy pozwoliłem sobie na skróty, starając się jednak zachować najistotniejsze  elementy . 
Polecam tą partię szczególnie tym, którzy z uporem twierdzą, że Carlsen jest świetnym znawcą debiutów i że w debiucie, który z kolei jest najważniejszy należy walczyć o przewagę grając białymi.
Komentarze Carlsena przeczą obu tym przekonaniom.
Oczywiste, że lepiej jest mieć przewagę w debiucie niż nie mieć jej ale Carlsen najwyraźniej nie stawia sobie za cel szukanie przewagi w tej fazie gry.










piątek, 22 kwietnia 2016

Goniec czy skoczek?







Na tak postawione pytanie nie ma rzecz jasna jednoznacznej odpowiedzi , W historii szachów znani szachiści preferowali to jedną to drugą figurę. Czigorin był zwolennikiem skoczków a Fischer do tego stopnia faworyzował gońca, że w swym podręczniku nauki gry w szachy dawał mu o pół punktu więcej niż skoczkowi. 
Wszystko zależy od wielu czynników. Jeśli pozycja jest otwarta i jest wiele możliwości przejawienia aktywności to zwykle goniec jest lepszy. Z kolei w pozycjach zamkniętych ze stabilną strukturą pionkową , gdzie prowadzona jest walka manewrowa lepszy jest skoczek.
Poniższa partia jest przy okazji świetną lekcją obrony sycylijskiej a komentarze Poługajewskiego do niej zostały przeze mnie dostosowane do potrzeb blogu i skrócone.







Decyzja Poługajewskiego w 28.pos. wymaga szerszego omówienia i znów sięgniemy do komentarza znamienitego arcymistrza.
"Uważam, że powinienem dać właściwy obraz tego co się stało, gdyż  takie zjawisko ma miejsce w przypadku właściwie  wszystkich szachistów a zatem ma charakter szkoleniowy. W danym przypadku mogło się stać ze mną jedno z dwóch 1) wzmożone zmęczenie  w czwartej godzinie gry lub 2) rozluźnienie w związku z euforią zbliżającego się zwycięstwa.
Osobiście jestem przekonany, że zachodzi tu drugi przypadek.
Ta pouczająca sytuacja pokazuje jak ważnym jest trzymanie na uwięzi swych emocji i nawet w kulminacyjnym momencie walki zachowanie chłodnego rozsądku"




wtorek, 12 kwietnia 2016

Rok Keresa







FIDE ogłosiła rok 2016 rokiem Keresa. To niewątpliwie wyraz uznania dla tego wspaniałego szachisty. Proponuję partię z czasów młodości Keresa wyróżniającą się bardzo głęboko obliczoną kombinacją. Wykorzystałem komentarze Keresa z książki "100 partii".






Poniżej linki do innych wpisów dotyczące jednego z moich ulubionych szachistów.

Keres1

Keres2

Keres3


wtorek, 5 kwietnia 2016

Na skraju przepaści






"Grający "sycyljankę" często zmuszony jest balansować na skraju przepaści. Niczego tu zmienić nie można, gdyż w tym debiucie życie nie jest usłane różami.szachista powinien zrozumieć to od samego początku. W takiej sytuacji najważniejszym jest nie tracić opanowania i podobnie jak linoskoczek zachować równowagę w najbardziej krytycznych momentach. W sytuacji, gdy wszystko wisi na włosku i atakujący i broniący się znajdują się na równi  pod groźbami  wiele zależy od tego na ile grający wierzy w siebie, do jakiego stopnia będzie działać jego bron taktyczna a także w gotowości zdobywania punktów nie tylko w wyciskaniu nieco lepszych pozycji czy kiepskich atakach".- L.Poługajewski







Remis ale po jakiej walce!
Wykorzystałem uwagi l.Poługajewskiego oraz silnika Stockfich7 




wtorek, 29 marca 2016

Jubileusz







Ten jubileusz, tzn. 95 rocznica urodzin Wasilja Smysłowa ma dla mnie znaczenie szczególne. Zbiór partii tego wspaniałego szachisty był drugą książką , która została przeze mnie przestudiowana. 
Znalazłem ją w bibliotece mojego trenera Witka Balcerowskiego i pożyczyłem na dłuższy czas.
Papier był już nieco wyblakły ale ważne były zapisy partii i oczywiście komentarze. Zwłaszcza, że książek szachowych wówczas praktycznie nie było..






Poniższa gra otwiera zbiorek partii, którego okładkę widzimy na skanie. I nie przypadkowo! 
Rozegrał ją czternastoletni szachista! Aż trudno uwierzyć.
Wykorzystałem komentarze Smysłowa z w/w książki.







niedziela, 20 marca 2016

Zdaniem Dworeckiego...







Przy okazji turnieju pretendentów pojawił się wśród gości wybitny trener i metodyk Mark Dworecki.
M.Manakowa wykorzystała okazję i przeprowadziła z nim wywiad. Wybrałem fragmenty dotyczące Carlsena


M.Manakowa (MM)-  Mimo wszystko żądza krwi to jedna  z cech, które powinien mieć szachista? 

Dworecki (D)-Byłoby wskazane. Carlsen, przykładowo to szachista z absolutną żądzą krwi.

MM - Nawet zabójcą powinien być

D - Dla sportowego rezultatu - owszem. Z drugiej strony ci szachiści, którzy nie są zabójcami ( przykładowo wspomniany wcześniej Peter Svidler) są bardzo sympatyczni w sensie ludzkim. Mają inne zalety.(...)

MM- Słuchałam teraz Swiesznikowa, który w komentarzach powiedział: "A co oni mogą teraz stworzyć? Jakaś taka myśl zabrzmiała. Czy mogą teraz gracze stworzyć coś takiego, czego nie wymyślono do nich? Czyli stać się rzeczywiście wybitnymi. Nie tylko geniuszami jak powiedzieliście, w grze. Nie szpilerami a realnymi twórcami.

D- To zależy co nazwiemy twórczością. Tenże Carlsen wniósł go gry to czego do niego długo nie było. I w ogóle w niemałym stopniu zmienił podejście wiodących szachistów do szachów.
W czasach Kasparowa nawet moi uczniowie, którzy zdawałoby się znali moje metody i zasady mojej pracy, zapewniali mnie, że czasy się zmieniły i teraz już bez debiutu, opracowanego w detalach na komputerze do czort wie jakiej głębokości żyć się nie da. Po prostu teraz szachy są takie i niczego się na to nie poradzi. Wychodzi na to,że cały czas należy przeznaczyć na debiut.
Nieco podśmiewałem się z nich, bawiło mnie to, że wierzyli w to nawet ludzie, którzy wiedzieli, że możliwe jest inne podejście. Mówię to o ludziach Kasparowa, tak pracowała jego brygada.
A oto przyszedł Carlsen i nagle wyjaśniło się, że można po prostu ogrywać przeciwnika i niekoniecznie przy tym grać sztywne forsowne warianty.

MM- I co on takiego wniósł? Gdzie ogrywa swych rywali?

D- Wniósł bojowego ducha, walkę w dowolnej, nawet równej remisowej pozycji w próbie wykorzystania najmniejszej nawet , praktycznej szansy, podwyższoną subtelność wszystkich swych działań tj. mniej niedokładności i więcej uwagi we wszelkich swych działaniach.
Ma oczywiście doskonałą błyskotliwą intuicję , zdrowo czuje grę. I kolosalny bojowy duch - niczego się nie boi.(...)

(...) Będąc jeszcze młodym człowiekiem trener Carlsena - Agdestein powiedział mi, że Carlsen ma kolosalne czucie pozycji. Powiedział mi także, że warianty liczy tak sobie i nawet Agdestein czasami liczy je lepiej ale czucie pozycji ma wspaniałe! No i po drugie jego bojowy duch. Nikogo się nie boi i nie ma lęku przed przegraną. To rzadka cecha, której można tylko pozazdrościć.
Wszyscy oczywiście są gladiatorami ale przed ważnymi partiami trzęsą im się nieco łydki.
To może silnie działać na nerwy. 
A taki Carlsen w ogóle się tego nie boi, walczy w dowolnej sytuacji. I to jest oczywiście kolosalna przewaga nad innymi.

Cały wywiad dostępny tu Wywiad z Dworeckim


poniedziałek, 14 marca 2016

Naprzód Kazimirowicz!







Tym okrzykiem zagrzewał się do boju w czasie partii błyskawicznych Aleksander Kazimirowicz Tołusz . Bardzo silny praktyk, Mistrz ataku , jeden z trenerów Borysa Spasskiego.
W prezentowanej partii czarne za swą ofensywną grę zostały wynagrodzone przepięknym , kończącym uderzeniem. W 15...Gh8 pobrzmiewa nuta Simagina. 








Tołusz był bardzo zadowolony z zakończenia i ważnego zwycięstwa. Po wykonaniu 36 posunięcia zszedł ze sceny i uśmiechając się powiedział do widzów : "Złapałem go na stary marynarski numer!" 




poniedziałek, 7 marca 2016

W prostocie siła!



rys. Andrzej Mleczko


Końcowy akord prezentowanej partii z pewnością jest świetną ilustracją dla tytułu wpisu. A tak przy okazji chciałbym nawiązać do powracającego co jakiś czas porównania starych mistrzów i współczesnych. Nie za bardzo wiem jaki jest sens takich porównań ale już w czasach, gdy byłem juniorem na zgrupowaniu kadry juniorów moi starsi i bardziej doświadczeni koledzy zastanawiali się w jakiej sile grałby współcześnie Alechin. Stawiano na ewentualnie silnego mm.
Wypowiedź polskiego arcymistrza nie tak dawno znowu dotyczyła Alechina ale już nie była 
tak optymistyczna dla Starego Mistrza. 
Ciekawe, że nie wiadomo mi nic na temat takich prostackich ocen w wykonaniu Kasparowa, 
Karpowa, Fischera...
Przecież to kwestia elementarnego szacunku dla linii przekazu wiedzy, gdzie nie liczy się tylko stopnia poznania debiutu. Fischer uważał, że choć Alechin nie jest jego idolem to tworzył przy szachownicy kolosalne koncepcje. 
Kasparow przystępując do pisania znakomitego dzieła "Moi wielcy poprzednicy" założył sobie, że będzie wyrozumiały dla starych mistrzów, jednak świat, który odkrył przerósł wszelkie jego imaginacje i pozwolił doznać zachwytu dla koncepcji tworzonych tak dawno temu.
I to jest właśnie najważniejsze a nie porównania wiedzy pamięciowej nabytej w wyniku odczytywania wskazań Houdiniego.
Ciekawe jakie są Wasze odczucia po obejrzeniu poniższej partii...








sobota, 27 lutego 2016

Niezachwiana uwaga




Mangusta w pojedynku na śmierć i życie



Tytułową cechę Alechin wymienił jako jeden z najistotniejszych czynników warunkujących skuteczną grę w szachy. Sama gra prędzej czy później wymusza pewien stopień koncentracji ale wystarczy moment nieuwagi...
Często blednie ocenia się poczynania czołowych graczy przypisując im nieznajomość  wariantów.
W dodatku oceny takie są generowane bez wystarczającej wiedzy pochodzącej od samych grających.
Gra w stanie dużego napięcia potrafi zaburzyć pracę umysłu nawet najsilniejszego szachisty.
Poniżej partia ilustrująca ten wywód .
Wykorzystałem komentarze Ftacnika, Bariejewa i Knaaka.







środa, 24 lutego 2016

Co z tym debiutem?



W literaturze szachowej i na blogach jest forsowane przekonanie, że rolą debiutu jest uzyskanie przewagi.
Pominę swe doświadczenia w tej materii jako być może mało przekonywujące. Proszę obejrzeć poniższą partię Mistrza Świata i zastanowić się gdzie Carlsen zamierzał uzyskać przewagę debiutową?
Wykorzystałem komentarze Carlsena, skracając je nieco ale zachowując ich sens .








Co o tym sądzicie?


wtorek, 9 lutego 2016

Przymus zwany zugzwangiem




Termin zugzwang stał się powszechnie stosowany w świecie szachowym. Nie wiem jak to jest w innych językach ale w języku polskim aby oddać istotę zagadnienia można użyć terminu - przymus.
Zamiast przywileju jakim jest posunięcie w tej sytuacji jest to właśnie przymus. Nie wiem też jakie były dzieje tego terminu w polskim piśmiennictwie szachowym ale ja usłyszałem taką propozycje po raz pierwszy od mojego trenera Witka Balcerowskiego.
Przymus jest terminem występującym najczęściej w odniesieniu do fazy końcówek.
Tym razem jednak chciałbym pokazać tzw. "nieśmiertelną partię zugzwangu", która obrazuje działanie tego elementu w odniesieniu do pozycji z dużą ilością bierek co robi szczególnie silne wrażenie.







Okazuje się jednak, że i Nimzowitschowi udzielono podobnej lekcji siedem lat później.