poniedziałek, 18 czerwca 2018

Patriarcha (2)

Królewskie manewry




Dzisiejszy odcinek jest nieco obszerniejszy. Dwie partie rozegrane na przestrzeni wielu lat łączy wspólna idea marszu królem z zagrożonego rejonu.

Z komentarzy do partii wynika, że Botwinnik studiował partie Nimzowitscha a zatem nieobcy był mu manewr ucieczki królem. Wprawdzie Nimzowitsch zwykle uciekał ze skrzydła na przeciwne skrzydło ale i takie "pomniejsze" manewry nie były mu obce.

Warto wiedzieć, ze takie idee spotkamy w partiach Tigrana Petrosjana, który podobno w czasie młodości szachowej zasypiał z książką Nimzowitscha pod poduszką.




Poz. po 19...Hd8





Poz.po 17...b5






Jak zwykle staram sie pokazać, że warto studiować klasykę. Daje to poczucie zakorzenienia i uczestnictwa w pewnym procesie. T
o bardzo ważne.







wtorek, 29 maja 2018

Patriarcha (1)

Młodość Patriarchy




Zdjęcie z internetu


 Niniejszym inicjuję nowy cykl, który ma na celu przedstawienie twórczości Michaiła Botwinnika. A jest do czego się odwoływać bo M.Botwinnik funkcjonował w szachach około 50 lat i pozostawił wiele cennych partii, komentarzy, artykułów.

To cała epoka nie tylko w tzw. radzieckich szachach ale w szachach w ogóle.
Stanie się to jaśniejsze dla tych, którzy niewiele o przedmiocie widzą, gdy stopniowo postaram się tą postać przybliżyć.

Na dobry początek wybrałem partie czternastoletniego Botwinnika,który właśnie uzyskał pierwszą kategorię. W nagrodę został dopuszczony do seansu gry jednoczesnej z samym J.R Capablancą.



Pozycja po 16 pos. białych Kc2




Robi wrażenie powaga z jaką traktował szachy Botwinnik. Widać to w komentarzach do partii oraz w opisach przygotowań do meczów. Tego można się od Botwinnika uczyć.
Tylko jak to przetłumaczyć osobnikom, którzy w finale MP juniorów grają na 1.d4 Sh6 a ich koledzy twierdzą na fb, że każdy ma prawo grać co zechce.


A Czigorin przystępując do treningu zakładał krawat...






sobota, 12 maja 2018

"Recepta" Fischera (2)




Grafika ze strony Saatchi Art




Prezentowana partia jest wyjątkowa w twórczości Fischera. Jest jedyna , którą przegrał on walcząc przeciwko wariantowi Smoka i to w dodatku mając za przeciwnika bardzo przeciętnego szachistę..

Jak słusznie zauważa E.Mednis w książce "Kak pobieżdali Fischera" , Fischer z takich czy innych powodów został w tej partii po prostu ograny.

Czy nie docenił mało znanego szachistę, czy tez były inne powody- możemy się tylko domyślać.
W sumie Fischer przegrał niewiele partii.
Rzadko tez miał tak niewiele do powiedzenia.

W uwagach do partii wykorzystałem fragmenty komentarzy E. Mednisa pochodzące ze wspomnianej książki.




Poz.po 16...He5!!

Fischer-Munoz


Okazuje się , że wszelkie "recepty" bywają zawodne. Decyduje praktyka.











sobota, 21 kwietnia 2018

"Recepta" Fischera (1)








W komentarzach do partii Fischer- Larsen Portoroż 1958 możemy przeczytać taką oto "receptę" Fischera na wariant Smoczy; " Dotychczas wygrałem dziesiątki partii błyskawicznych, grając analogiczne pozycje zgodnie ze schematem: otwieram linie "h" szach, szach i mat". 

Wprawdzie dotyczyło to konkretnej pozycji we wspomnianej partii ale jak widzimy :recepta" ma charakter ogólny.

Powiedzmy sobie szczerze, że przytoczona partia nie jest najwyższej próby tak ze strony białych jak i czarnych ale stanowi dobry wstęp do drugiej części wpisu i zawiera pewne pouczające momenty jeśli chodzi o komentarz zwycięzcy.




Czarne zrobiły poważne błędy i zasłużenie przegrały.
 Partia ta ukazała się  w NIC Magazine 2/2018. Wprawdzie nie w dziale partii komentowanych ale do publikacji w tak prestiżowym wydawnictwie należało się lepiej przyłożyć.

Przy okazji jest to sygnał, że bywa iż zapis partii zawiera błędy zarówno w nagłówku jak i przebiegu gry. Wydaje sie, że w dobie silników analizujących można wiecej wymagać od komentatora.




czwartek, 15 lutego 2018

Gdzie ten debiut?










Na zdjęciach z http://chesspro.ru/details/wijk_aan_zee18_7 przedstawiam uczestników prezentowanej dziś partii. Gra nie jest widowiskowa, porywająca. Tak jednak gra Carlsen i wcale nie jest to wyjątek a raczej reguła.
Carlen jest przede wszystkim praktyczny i skuteczny. Jeśli nawet jak twierdzą niektórzy jest znawcą debiutów to jakoś tego nie pokazuje w praktyce.

Swego czasu na moim blogu popełniłem wpis Co "przeskakuje" Carlsen \
Dla tych Internautów , którzy nie zagłębiają się w meandry współczesnych szachów a chcieliby lepiej zrozumieć przebieg prezentowanej partii przypomnienie sobie bądź przyswojenie tego wpisu będzie pomocne w tej materii.



Pozycja po 11.pos. białych 11.Hg3!


Po przeczytaniu mego dawnego wpisu i obejrzeniu partii można wyciągnąć pewne wnioski.

Wprawdzie Carlsen zagrał świeżo Hg4 ale tylko po to aby przejść do końcówki ocenianej przez wszystkie programy jako absolutnie równej.

Z jednej strony trudno się dziwić , że taka szachistka jak Hou Ifan poszła na może nieco gorszą końcówkę ale z drugiej strony Carlsen ma reputację "wyciskającego wodę z kamienia".
Poza tym jest prawdą, że trudno się gra na dwa tylko rezultaty bez możliwości wygrania partii.


sobota, 6 stycznia 2018

Ważna końcówka




W poniższej partii wiele się działo. Grający czarnymi Botwinnik ograł w debiucie swego partnera a następnie przynajmniej dwukrotnie zagrał niebyt zdecydowanie i w rezultacie dograł się do przegranej pozycji. W krytycznym momencie pomogły mu :wiedza, twardość oraz impulsywność partnera.


Recz jasna swoje zrobiła także mistrzowska analiza odłożonej pozycji. Z tego Botwinnik zawsze słynął . Musiał jednak znać pewną teoretyczną pozycję aby wiedzieć do czego dążyć.
Partia ta jest skromnym uzupełnieniem artykułu ze strony Zbigniewa Nagrockiego 


Moim zdaniem pozycja wynikała w prezentowanej poniżej partii ma duże znaczenie praktyczne i dlatego powinna być przyswojona wraz z przykładami ze wzmiankowanego artykułu Y.Krykuna 



Pozycja po 51 pos białych W:g5


Ważna pozycja do zapamiętania.


Pozycja po 59 posunięciu czarnych Gc4.

Komentarze do partii mocno skrócone należą bo Botwinnika " Analiticzieskije i kritticzeskije raboty Moskwa 1985".






sobota, 16 grudnia 2017

Lepszy diament ze skazą niż kamyk bez niej




Ta sentencja Konfucjusza wydaje się mieć pełne odniesienie do prezentowanej partii.
Tym bardziej, że owa "skaza" czyli właśnie błąd białych w 17 posunięciu umożliwił powstanie tak wspaniałej partii.

Gdyby obie strony grały bezbłędnie to nie powstałaby większość pamiętnych partii.
Dawid Bronstein zauważył kiedyś, że zbiór jego najlepszych partii to jednocześnie zbiór najgorszych partii jego partnerów.



Partia ta pokazuje także jak wielkie znaczenie ma fantazja, nawet w tak technicznym, wymodelowanym i wydawałoby się pozbawionym niespodzianek świecie szachowym.
Wszak przygotowanie do partii ma wyeliminować rolę przypadku lub ograniczyć ją do minimum. Takiego zdania był arcymistrz Portisch.

Grający białymi zagrał nowe posunięcie ale to carne lepiej się zorientowały w sytuacji co napawa optymizmem.Inaczej wszystko można byłoby przygotować w domu i rzecz cała sprowadziłaby się do pamięci.



Pozycja po 20 pos. białych Kf3






Cały artykuł można znaleźć pod adresem  http://chesspro.ru/details/bai_ding
O ile mi wiadomo można także uzyskać na tej stronie wersje angielskojęzyczną






niedziela, 10 grudnia 2017

Tak było ... ( 5 )





Prezentacja gry arc. Schmidta nie może się obyć bez poniższej partii. Pokazuję ją często, zachęcając młodych ludzi do grania obrony sycylijskiej.

Jest w tej partii wszystko co jest potrzebne aby miała ona walory  dydaktyczne jak i estetyczne.
Znajomość systemu debiutowego, element ryzyka, odwaga, wiara w siebie, zgrabna forma w postaci ataku na króla z ofiarą hetmana.

Czegoż jeszcze więcej można wymagać od wzorcowej partii?
Uwagi do partii są autorstwa Włodzimierza Schmidta ( "Szachy" 10/1968)




Pozycja po 22..Sd6+

Partia ta uzyskała nagrodę specjalna miesięcznika "Szachy" za piękność






czwartek, 2 listopada 2017

Coś z fantastyki...





Jakże odległy to czas, gdy wynajmowałem pokój w pobliżu miejsca pracy mojego trenera Mistrza Balcerowskiego. Bywało, że tuż przed godz. 16 zachodziłem do IWCh ( Instytut Włókien Chemicznych) i razem z Witkiem odbywaliśmy kolejna sesje nieskończonych sporów na najróżniejsze tematy w pobliskim "akwarium" Był to typowy dla tamtych czasów przeszklony pawilon, gdzie serwowano piwo. Przy okazji wchodziliśmy do pobliskiej księgarni, gdzie Witek nieodmiennie pytał o coś z fantastyki.
Przy swych skłonnościach do nauk ścisłych był zagorzałym czytelnikiem literatury SF.


Mimo ciągłego podkreślania związku szachów z matematyką i rozpatrywania aspektów naukowych szachów szukamy w nich także "fantastyki".
Także a może przede wszystkim bo to co nas kręci to kombinacja, nieoczekiwany zwrot wydarzeń, niewidoczny gołym okiem manewr, niespotykane ustawienie figur...

Dawid Bronstein, który miał w swej praktyce dziesiątki fantastycznych pomysłów twierdził, że codzienność arcymistrzowskiego życia jest raczej nudna, powtarzalna.

Wspomnienia przyszły bo taki to czas a refleksje pojawiły się wraz z wertowaniem i  lekturą starego numeru "Inside Chess"W numerze   10/1995   ukazał się artykuł  mm.N.Minewa " Fantastic Patterns"




Pozycja po 26 pos. czarnych.


Najciekawsze jest to, że biały król uszedł cało z tej pożogi. Internautom pozostawiam dociekania czy to wszystko jest zgodne z analityczną prawdą. Dla mniej zorientowanych dodam, że pod zapisem partii wbudowany jest moduł analizujący. Życzę owocnych poszukiwań, choć nic nie zastąpi emocji jakie towarzysz a graniu takiej partii!

Jak się okazuje szachy w wykoaniu kobiet potrafią być fantastyczne, pełne życia i emocji!







środa, 16 sierpnia 2017

Tak było...(4)







W cyklu tym nie może oczywiście zabraknąć wieloletniego lidera polskich szachów - Włodzimierza Schmidta. 

Włodek wyróżniał się pracowitością, solidnością i bardzo dobrym przygotowaniem debiutowym

Poniższa partia jest przykładem takiego właśnie przygotowania debiutowego. Jak zwykle dodam, że były to inne czasy i trzeba było prowadzić swe kartoteki debiutowe "ręcznie", wyszukując informacje w najróżniejszych czasopismach i książkach. 
Krytyczne pozycje trzeba było analizować samemu.

Kilka dni temu w rozmowie telefonicznej ze zdumieniem usłyszałem, że Włodek nigdy nie miał trenera!.

Jak mawiają młodzi: Szacun!

Planinc - Schmidt



Komentarze Włodzimierza Schmidta pochodzą z miesięcznika "Szachy" 7/70



środa, 2 sierpnia 2017

Tak było... (3)




R.Grąbczewski


Prezentowana poniżej partia została rozegrana niecały rok po tym jak wystąpiłem w Drużynowych Mistrzostwach Szkół w Łodzi. Był to mój pierwszy poważny turniej szachowy.

Nie pamiętam już skąd dowiedziałem się gdzie i kiedy odbywają się MP seniorów. Nie było daleko więc przy całej swej nieśmiałości zebrałem się w sobie i pojechałem aby popatrzeć na jedną z rund MP.

Nazwiska graczy niewiele mi jeszcze mówiły. Wiedziałem tylko, że gra tam dwóch zawodników łódzkich: W.Matkowski i J. Gadaliński 

Dopiero jakiś czas później przeczytałem sprawozdanie z MP w miesięczniku "Szachy" a w kolejnym numerze prezentowaną partię.

Rozegrany w niej wariant Archangielski stał się niebezpieczną bronią w rękach zawodników "Maratonu" Warszawa - R.Grabczewskiego i J.Lewiego.
Odnieśli oni szereg zwycięstw, szczególnie na krajowych imprezach ale za to wysokiej rangi.
Były to głównie pojedynki w finałach MP w ważnych ze sportowego punktu widzenia momentach zawodów.
Prezentowana partia była grana na finiszu MP. R.Grabczewski prowadził i miał punkt przewagi nad J.Kostro.

W przyszłych odcinkach powrócę jeszcze do tego wariantu, który również w praktyce arcymistrzowskiej był chętnie grywany z niezłymi rezultatami.
Komentarze do tej partii pochodzą z miesięcznika "Szachy" 7/1968 . Ich autorem był W.Litmanowicz




Pozycja po 28.Hf1?







wtorek, 11 lipca 2017

Tak było ... (2)










Postanowiłem partie w tym cyklu prezentować w kolejności pojawiania się ich w mej pamięci lub w kolejności studiowania przeze mnie wspomnianego "archiwum".
Poniżej partia z bardzo ciekawym komentarzem opisowym mm. Jacka Bednarskiego. Została ta gra opublikowana w miesięczniku "Szachy" nr 12/1969.

Tu chciałbym podkreślić znaczenie takich właśnie komentarzy, które opowiadają o przebiegu partii, wyjaśniają plany gry. Nie ma tu piętrowych wariantów w których niekiedy ginie sens wykonywanych posunięć.
Polecam wszystkim studiujących tajniki szachów poszukiwanie partii  wybitnych szachistów, które posiadają komentarze opisowe.




Pozycja po 10...Hb5!



poniedziałek, 26 czerwca 2017

Tak było... (1)




W nowym cyklu zamierzam przypominać ciekawe, pouczające partie, które podziwiałem w czasie swej wędrówki przez krainę szachów. Nie wszystkie weszły do baz szachowych. Będę się koncentrował na partiach polskich szachistów publikowanych od roku 1939 głównie w "Szachach"i "Szachiście ", 
Postaram się podać je z oryginalnymi komentarzami.
Stało się to możliwe dzięki dostępowi do archiwum szachowego za co gorąco dziękuję w imieniu swoim i Czytelników "Dostępodawcy".








Partia została rozegrana wprawdzie w roku 1927 ale w "Szachiście opublikowana w roku 1939.
W roku 1939 ukazała się Księga Jubileuszowa Łódzkiego Towarzystwa Zwolenników Gry Szachowej Jest to jak mi sie zdaje przedruk, chociaż wzmianki na ten temat nie widzę w "Szachiście". Komentarz jest chyba autorstwa D.Daniuszewskiego, który redagował wzmiankowaną księgę.

Ofiara na h7 nie wygrywała wprawdzie ale gdyby Makarczyk jej nie wykonał inicjatywa mogłaby przejść w ręce czarnych. 

W komentarzu zachowałem oryginalną pisownię z tych odległych lat.



Pozycja po 13 pos. czarnych


Makarczyk-Kohn


Za partię tą Kazimierz Makarczyk otrzymał nagrodę w wysokości 2000 zł ufundowną przez Marszałka Piłsudskiego.                                                                                      




piątek, 9 czerwca 2017

Gra "na klasę"







Z uwagi na nieporozumienia towarzyszące  tytułowemu zagadnieniu proponuję tłumaczenie fragmentu rozdziału z książki Aleksandra Panczenki "Teoria i praktyka gry środkowej"


Część V Równe pozycje

Swoją teorię W. Steinitz zaczynał właśnie od takiego pojęcia i mówił, że przy równowadze nie należy od razu atakować, tylko trzeba gromadzić drobne przewagi (szczególnie na początku partii), starać się wywalczyć przewagę, a potem dopiero przechodzić do ataku osłabionej pozycji. Można to osiągnąć tylko drogą długotrwałego manewrowania. W równych pozycjach, ocena pozycji i ułożenie planu gry nabierają większego znaczenia niż w pozycjach z przewagą jednej ze stron, tutaj częściej zdarzają się błędy strategiczne. Właśnie w takich pozycjach, przejawia się klasa gracza, jego myślenie pozycyjne, sztuka manewrowania i technika. W związku z tym, że nie da się przekształcić równej pozycji bez błędów czy niedokładności trzeba grać jak maszyna, ale to jest niemożliwe, dlatego równą pozycję wygrywa ten, kto mniej się myli i gra dokładniej, to znaczy ten, kto ma wyższą klasę. Czasem, aby grać na wygraną w równych pozycjach (najczęściej z dużo słabszym przeciwnikiem) zdarza się pójść na jakieś tam ustępstwa, licząc na swoje doświadczenie, niedoczas przeciwnika. Lasker, Korcznoj, Poługajewski, Larsen i inni szachiści często szli na to, ale dostawali „swoją grę” na innej części szachownicy. Tego typu pozycje rozpatrywaliśmy wcześniej (patrz <<Kontr gra>>), dlatego teraz nie będziemy do nich wracać. Zwykle podczas gry z w przybliżeniu równymi przeciwnikami odbywa się skomplikowane manewrowanie, gra na zmęczenie, na błąd przeciwnika, jak często robili Capablanca, Schlechter, Rubinstein, Smysłow, Petrosjan, Karpow, Andersson i inni.
Rozpatrzymy dwie najbardziej typowe metody gry w równych pozycjach, w tym w pozycjach z mikroskopijną przewagą jednej ze stron.

Gra „na klasę”
(bez ryzyka jak remis to remis)


Gra „na klasę” to stopniowe gromadzenie drobnych przewag drogą manewrowania, czasem zmianę charakteru pozycji na w przybliżeniu równą innego typu.




Aby obraz  był pełniejszy proponuje jedną z wielu pozycji zamieszczonych w książce Panczenki w charakterze przykładów dla tego rozdziału.

Poz. po 14 pos. białych



Mam jeszcze kilka uwag.
Związek debiutu z grą na klasę jest tylko taki, że , gdy nie uzyskamy przewagi w debiucie musimy uciekać się do takowej gry jeśli chcemy próbować wygrać.
Grać tak może tylko silniejszy szachista przeciwko słabszemu .
Inaczej cała ta koncepcja pozbawiona byłaby sensu.
Wiele współczesnych pojedynków jest rozgrywanych w ten sposób.
Wynika to chociażby z wysokiego stopnia poznania w stadium debiutowym. Trudno jest tu uzyskać przewagę i potrzeba innych sposobów do gry na wygraną.
Uwagi te kieruję szczególnie do prześmiewców z niemieckiego blogu dla Polaków, którzy konsekwentnie nie zamierzają zrozumieć sensu zarówno "przeskakiwania debiutu" jak i "gry na klasę" 

Jak zwykle ignorancja i głupota walczą tam o pierwszeństwo.






niedziela, 28 maja 2017

Zacinającą się płyta.





Jak zepsuta płyta zacinająca się w tym samym miejscu tak Jerzy Konikowski powtarza wciąż te same bzdury w dodatku w tej samej formie. 
Nic tylko debiut, debiut i debiut. 

Na blogu Jerzego Konikowskiego jeszcze się nie spotkałem z oceną gry jakiegokolwiek szachisty takiej aby inny czynnik niż debiut miał znaczenie dla wyniku partii.

Cykl "Ciekawe Partie jest tu najlepszą ( czy tez najgorszą ) ilustracją powyżej napisanego.
Partia 348
Do zapisu partii jest dodana pochwała dla So za świetne przygotowanie debiutowe.
Zobaczmy tą samą partię ze skróconymi komentarzami Miroszniczenki z 64/04/17


Poz. po 28 pos. białych




Może w przypadku tej partii J.K uzasadni w jakim momencie białe walczyły o przewagę w debiucie i jaki był związek debiutu z rezultatem. 
A może Pan Kledzik to wykaże bo od czasu do czasu zabiera głos w sprawach szkoleniowych.

Wydaje się, że cały wpis był tylko pretekstem do zareklamowania swej książki o debiucie Retiego. 
Nie mam nic przeciwko reklamowaniu własnych książek ale nie w takiej formie.