wtorek, 13 października 2015

Paradoksy strategii








W poniższej partii czarne uzyskały zdawałoby się wiele. Zajęły jedyną otwarta linię i nawet wtargnęły na "dwójkę".
Jak się jednak okazało straciły czujność i osłabiły pozycje swego króla co Karpow wykorzystał bezlitośnie.
Wykorzystał przechwytując utraconą  pozornie bezpowrotnie linię.
Hetman wpadł do obozu przeciwnika i wszystko zakończyło się atakiem matowym na czarnego króla.
Nawet na tak wysokim poziomie bywają chwile słabości i wiele to kosztuje.
Ciekawe są te zmiany kierunków uderzenia.
Wykorzystałem komentarze Ananda, Ftacnika i Damskiego




piątek, 25 września 2015

Pouczająca partia








Pouczających partii jest rzecz jasna wiele. Ta jednak wyróżnia się, przynajmniej w mojej opinii. Wschodząca gwiazda szachów Robert Fischer  spotkał się z bezkompromisowym graczem. W dodatku Korcznoj zagrał Obronę Pirca co było u niego rzadkością.
W takich przypadkach warto zapoznać się z komentarzami przynajmniej jednego z grających. Poznajemy więcej szczegółów, które stawiają rozgrywkę w innym świetle niż suchy zapis partii.
Partia ta miała także przełomowe znaczenie dla rozwoju teorii zagranego w niej wariantu obrony Pirca.
Ciekawa jest także relacja Korcznoja dotycząca przygotowania do tej partii.






poniedziałek, 21 września 2015

Dobre uczynki czyli czas na anegdotę







Po ośmiu lub dziewięciu latach przerwy w praktyce turniejowej dałem się namówić do występu w II lidze seniorów. Miałem sporo obaw , widząc jak sobie radzili koledzy w mniej więcej mojej grupie wiekowej w podobnych sytuacjach.
Jak słusznie zauważył Jerzy Konikowski "Zawsze podkreślałem, że wiedza trenera i aktualna siła zawodnika to są dwie różne kwestie".
Pierwsza partię wprawdzie wygrałem ale grałem bardzo niepewnie.
Zwierzyłem się ze swych obaw Włodkowi Schmidtowi, który pocieszył mnie, że "będzie jeszcze gorzej".
Widząc moja minę dodał " Wiem to z własnej praktyki".
Pomyślałem o tym , że znajdą się ludzie, którzy będą sobie kpić z moich potknięć. I tak się stało . Postanowiłem znaleźć jakiś optymistyczny akcent. Przypomniało mi się, że onegdaj była tradycja mongolsko - tybetańska  tzw.powietrznych pogrzebów. Zwłoki były dawane dzikim zwierzętom i sępom na żer Taki gest wyrażający współczucie dla żywych istot i można rzec rodzaj dobrego uczynku. A jednocześnie ułatwienie w osiągnięciu kolejnego wcielenia.
Poinformowałem o tym Włodka, który zareagował z właściwym sobie poczuciem humoru i rzekł: " Masz szanse na 9 dobrych uczynków".
Aż tak się nie stało ale trzeba przyznać, że byłem bardzo szczodry...
Co do zasług w kwestii ewentualnego wcielenie to muszę najwyraźniej jeszcze popracować.
Wszystko tu napisane nie umniejsza zasług tych, którzy mi złoili skórę w Jastrzębiej Górze




wtorek, 15 września 2015

Atak w silnym punkcie raz jeszcze





O Igorze Zajcewie pisałem już na blogu. Atak w silnym punkcie Dziś jeszcze jedna partia z jego fascynującej książki. Obok wybitnych przecież zdolności analitycznych i niezwyklej wyobraźni Zajcew potrafił także grać bardzo silnie.
Jego partie oglądam z prawdziwą przyjemnością. Tyle tu konsekwencji, energii i fantazji. Polecam tą trudną do kupienia książkę.
Przy okazji zwracam uwagę na komentarze Zajcewa, które w całości przytoczyłem. Partia pokazuje jak czarne uderzyły w najsilniejszy punkt w pozycji białych - punkt d5 . Pomysł fantastyczny a tak skromny , oszczędny komentarz.





czwartek, 27 sierpnia 2015

środa, 26 sierpnia 2015

Jak on to robił?









Partia  prezentowana poniżej była dla mnie zagadką, gdy jako junior studiowałem jej przebieg, korzystając z komentarzy arc. Hołmowa w "Szachmatach w ZSRR" 1/1969. I dziś po latach mimo upływu czasu zastanawiam się jak to się stało,  że białe przegrały taką zwyczajną spokojną pozycję. 
Zapewne nastawienie do gry i pasywna strategia spowodowały taki rezultat ale mimo wszystko partia ta robi , przynajmniej na mnie, silne wrażenie.
Przebieg tej partii powinien być przestrogą dla wszystkich tych, którzy postanowili stać w miejscu i zapierać się zamiast szukać aktywnej gry.
Przy okazji jest to ciekawe studium możliwości Petrosjana. Wydawało się, że czarne grają spokojnie, powolnie i nagle przeszły do kończącego natarcia.
Kasparow we wstępie do książki "Szachmatnyje lekcji Petrosjana" zwraca uwagę na niebywałą dynamikę skrytą za pozornie spokojnymi, obronnymi posunięciami Petrosjana.






wtorek, 25 sierpnia 2015

Decydująca partia








Zgodnie z zapowiedzią prezentuję partię Marcina Tazbira ze zwycięskiego turnieju z jego komentarzami.
Partia z ostatniej rundy decydująca o ostatecznym zwycięstwie w turnieju jest zwykle pełna podtekstów psychologicznych , emocji i oczywiście błędów i niedokładności.







niedziela, 16 sierpnia 2015

Zamiana ról








W swej znakomitej książce " 55 zwycięstw białymi" W.Korcznoj przytacza radę Botwinnika sprzed wielu lat. Zalecał on aby tak zbudować swój repertuar debiutowy by nie grywać przeciwko swoim systemom. 
Zalecenie to było możliwe do zrealizowania w tych dawnych ,"powolnych" czasach, gdy czołowi szachiści grywali ok 50 do 70 partii rocznie.
Obecnie , gdy liczba partii przekracza nawet 150 w skali roku takiego zalecenia nie sposób wykonać. I najlepsi przystosowali się do nowego tempa życia. Korcznoj wspomina choćby Kasparowa, grającego oboma kolorami te same pozycje w obronie sycylijskiej.







środa, 5 sierpnia 2015

Moje jedynie słuszne poglądy (6)




Mikoljus Konstantinos Ciurlionis Spokój



Na blogu J.K powraca temat tzw."sprawy Krasenkowa" czyli wypowiedzi arcymistrza dla miesięcznika "Mat" dwa lata temu.
Skoczek2 doszukuje się sprzeczności w zaleceniu studiowania podręcznika końcówek Dworeckiego i późniejszej wypowiedzi aby pracować nad aktualnymi słabościami . W każdym razie taki był sens wypowiedzi arcymistrza.
Nie widzę tu żadnej sprzeczności, choć wpis znalazł się w dziale "Paradoksy szachowe" .
Zalecenie pierwsze ma charakter ogólny a przecież wiadomo, że w ramach tej samej kategorii i podobnego rankingu gracze różnią się i to niekiedy znacznie jeśli chodzi o słabe strony. Nie ma żadnego schematu. Mogę to potwierdzić jako trener.
Dlatego nie ma tu ani paradoksu ani sprzeczności.
Często także padały zarzuty, że arcymistrz Krasenkow nie publikuje w Polsce. Poleca Dworeckiego a publikuje głownie opracowania debiutowe.
To także jest proste do wyjaśnienia.
Takie właśnie opracowania zamawiają u niego wydawcy i tyle.
I co tu za "paradoksy"?


Moje jedynie słuszne poglądy (5)




Mikoljus Konstantinos Ciurlionis  Allegro



Spora ilość komentarzy dotycząca tzw. "Sprawy Marcina" skłoniła mnie do zabrania głosu w tej kwestii i nie tylko. jestem jednocześnie głęboko przekonany, że jakakolwiek "polemika" czy "dyskusja" ze zwolennikami J.K jest bezowocna i pozbawiona tym samym sensu.

Ta tzw: "dyskusja" przypomina mi analizy juniorów ( i nie tylko) po przegranej partii. Słyszę wtedy najczęściej " Proszę Pana ale musiałem oddać wieżę bo groził mi mat " Tak jakby nie było wcześniej momentu, gdzie został popełniony błąd.
W tym przypadku jak słusznie stwierdza Gala należało najpierw sprawdzić co jest na rzeczy a później ewentualnie pisać. Można i trzeba było to zrobić.
Wpis dotyczący Marcina był insynuacją co widać chociażby po konstrukcji a zwłaszcza odwołaniu się do tego co ktoś widział w czasie transmisji z MP.
Wiele chorób ma to do siebie, że nie widać ich skutków gołym okiem.
W dzisiejszych czasach argument, że ktoś nie nosi szkieł jest śmieszny bo przecież dość powszechnie są stosowane szkła kontaktowe.
A w ogóle skąd taki temat?
Gdyby chodziło o zdrowie Marcina to przecież jest wiele innych sposobów aby się o to dowiedzieć a nie trąbić na cały internet.
I Marcin miał rzeczowo wyjaśniać insynuacje jakiegoś Skoczka2 czy jak mu tam. Tenże Skoczek2 jako tchórzliwy anonim  nie ma prawa się czegokolwiek domagać.
Przecież ma rację , pisze prawdę itd. to skąd ta anonimowość?
Prezes Delega się zemści?
Wprawdzie Marcin mógłby Skoczkowi2 plunąć w twarz ale z jego wypowiedzi wynika, że nawet śliny mu szkoda.
Nawet jeśli ukazał się wpis to mógł być zupełnie inaczej skonstruowany.
Oczywiście najlepiej było się w ogóle nie odzywać to wtedy to stado wampirów psychicznych nie miałoby żeru.
A tak to widać z jaką radością rzucili się do akcji, dość długo będąc wyposzczonymi.
Życzę im aby nikt nie pisał o ich stanie zdrowia i nie było to przedmiotem debat i "dyskusji".
A tym bardziej "polemiki", która oby już dłużej nie trwała.

Marcin obiecał, że po MP w blitzu skomentuje specjalnie dla "Zaplatanki" partię z ostatnio wygranego turnieju.




piątek, 24 lipca 2015

Miejsce w historii




W wieku 16 - tu lat chiński arcymistrz Wei Yi już przeszedł do historii po rozegraniu prezentowanej poniżej partii. A przecież przed młodzieńcem jeszcze wiele lat gry.
Myślę, że Czytelników zaciekawi także , oprócz fantastycznej partii, porównanie przyrostu rankingów Chińczyka i Carlsena.
















czwartek, 9 lipca 2015

Intuicja i natchnienie



Intuicja ( Aneta Mlaś)


Wzrastałem szachowo w przekonaniu, że szachy oparte na triumfie racjonalnego myślenia. Dość późno miałem okazję zapoznać się z twórczością Botwinnika, która tylko mogła pogłębić to przekonanie . Dopiero mecz Botwinnika z Talem pokazał, że równie ważna może być logika walki .
A jeszcze później zobaczyłem , że w partiach czołowych arcymistrzów są tworzone koncepcje niemożliwe do wyliczenia i wyjaśnienia na gruncie racjonalnym. 
Pojęcia intuicji występowało w literaturze szachowej ale z natury rzeczy trudno je objaśnić, szczególnie z praktycznego punktu widzenia. Jak je kształcić, jak rozwijać?
Trzeba się zapewne odwołać do innych dziedzin w których takie zjawisko też miało i ma miejsce.
Może będzie to przedmiotem jakiegoś kolejnego wpisu. W języku rosyjskim ukazała się książka
Bielawskiego i Michalczyszyna  do której jeszcze wrócę.






W tym wpisie wracam do  partii Gufelda. Przypomnę, że już mieliśmy do czynienia z jego twórczością .Gufeld-Bagirow
Tym razem jego świetna partia w której z pewnością zgrały się tytułowe elementy.






Partię tą można także zobaczyć z komentarzem zwycięzcy wchodząc w link Gufeld - Ivanović



niedziela, 5 lipca 2015

Jeszcze o Carlsenie






Carlsen odpoczywa od szachów


W numerze 5 miesięcznika "64" przy okazji Memoriału Gashimova przeprowadzono dwa wywiady- z Anandem i Adamsem. 

W pierwszej kolejności uwagi Ananda o stylu gry Magnusa.

- Czy zgadzacie się z tym, że sukces Carlsena zmusił elitarnych szachistów w nowy sposób spojrzeć na debiut? W epoce Kasparowa dominowało naukowe podejście, dążenie do uzyskania przewagi, podczas, gdy teraz arcymistrzowie coraz chętniej idą po prostu na pozycje do grania.

- Wciąż uczymy się od siebie wzajemnie. To nieprzerwany proces. Magnus ma bardzo interesujący styl jednak teraz i on ewoluuje, uczy się u innych szachistów, a oni - u niego. Przekonanie, że pracuje on mało nad debiutami było słuszne trzy lata temu, jednak teraz jego debiuty staja się coraz ostrzejsze i  pokazuje on wiele nowych idei. Z pewnością był  pionierem w porę zrozumiawszy, że gra jest zbyt skomputeryzowana i inne podejście do debiutu może dać rezultaty.Czy jednak tak wielu idzie w jego ślady?
To jeden z najbardziej utalentowanych ludzi jakich znam. Iść w ślady kogoś takiego nie jest łatwo.
Mało komu dało się także naśladować Kasparowa i raczej nie należy oczekiwać pojawienia się klonów Carlsena. Talent ma unikalny.
W jakiś sposób przypomina Karpowa - imitowanie ich stylu gry jest bardzo trudne.
Dodam, że szachy się rozwijają i te pozycje, które gotów byłem grać z zamkniętymi oczyma 4 5 lat temu okazały się bardziej złożone niż uważaliśmy. Dlatego ja także nie stoję w miejscu i zdobywam nowe szczyty mistrzostwa.


A teraz Adams o Carlsenie i nie tylko.

- Czy sukcesy Magnusa Carlsena wpływają na metody pracy nad debiutami innych najsilniejszych szachistów?

-  Istota metody Carlsena sprowadza się do tego, że ogrywa on swych przeciwników, dlatego uzyskanie przewagi debiutowej nie jest dla niego najważniejsze. Do tego warto zauważyć, że teoria rozwija się wszerz i warianty uważane kiedyś za boczne stają się jak najbardziej aprobowanymi przez teorie. Ten proces jest nieustanny.
Szachiści wciąż szukają nowych idei. Komputer zwykle ocenia wszystkie pozycje jako równe ale to nie jest problem. Jeśli jest świeży pomysł to jego obiektywna wartość nie ma znaczenia, najważniejsze - przeciwnik ma mieć problemy .
Można zatem powiedzieć, że poziom ambicji w debiucie się ogólnie obniżył.
Spotykając się z silnymi szachistami logicznym jest oczekiwanie od nich przygotowania najwyższej jakości. W przypadku słabszych graczy można mieć nadzieje, że się ich na coś złapie. Na elitarnym poziomie już od dawna takie numery nie przechodzą - wszyscy pracują ciężko i często ze sobą wzajemnie. Trzeba być realistą i nie marzyć o zwycięstwach debiutowych a po prostu walczyć ze wszystkich sił.

- Pracowałeś z wieloma wiodącymi arcymistrzami i nawet wchodziłeś w skład ekipy Carlsena w ostatnim meczu o MŚ. Jakie widzisz plusy wspólnej pracy?

- Główne plusy to nowa wiedza. Także reżim łatwiej utrzymać, gdy nie pracuje się samotnie przez wiele godzin. Pewnym minusem jest sytuacja, gdy później spotykamy się w turniejach ale jest przecież mnóstwo wariantów, których wspólnie nie rozpatrywaliśmy. A i analizy w dzisiejszych czasach szybciej się starzeją.

Pozwolę sobie na kilka uwag odnośnie wybranych fragmentów wywiadów.
Warto czytać wywiady z czołowymi arcymistrzami. Czasami uchylają oni rąbka tajemnicy i możemy zobaczyć "od kuchni" jak pracują, jakie są ich preferencje szachowe.
Jak się okazuje Anand czy Adams widzą Carlsena inaczej niż większość wypowiadających się na ten temat. Ich opinia, choć nie jest wiążąca to jednak ma znaczenie dla oceny stylu gry mistrza świata.. 



piątek, 19 czerwca 2015

Krótko i na temat






Oto króciutki fragment wywiadu jakiego udzielił Magnus Carlsen dziennikarzowi Business Insider 
Nicolasowi Carlsonowi.

" W debiucie wiele zależy od domowej analizy z komputerem, -mówi Carlsen. Komputer jest teraz niebywale mocnym instrumentem w szachach, który niweluje czynnik praktyczny.
Z uwagi na to, że czuję iż w grze stać mnie na więcej, niż innych dlatego staram się wybierać debiuty, które minimalizują efekt przygotowania komputerowego.
W końcówkach zaś, gdy pozostaje 7 lub mniej figur komputer wszystko już przeliczył.
Każdy zainteresowany może wchodząc na jedną z wielu stron sprawdzić jakie jest prawidłowe posunięcie w danej pozycji.
Pomiędzy tymi stadiami jest gra środkowa i właśnie tam dochodzi do czystych szachów.
Dlatego gra środkowa to moje ulubione stadium gry".
Magnus powiedział także o ewolucji swego stylu. W młodości, jak wielu innych lubił bezpośredni atak na króla.
Jednak, gdy zaczął grać silniej zrozumiał, że nie da się takim sposobem rozstrzygać partii.
Wówczas zaczął pracować nad końcówkami i stał się solidniejszym graczem.
Jednak od niedawna akcent stawia na twórczą grę, gdyż " nie zawsze można wygrać tylko przy pomocy świetnej techniki. czasami aby zaskoczyć przeciwnika ,trzeba stworzyć coś unikalnego". 

https://www.youtube.com/watch?t=20&v=fb5Rn79jSPg



środa, 10 czerwca 2015

Bezkompromisowi





 


Partia Larsen-Korcznoj , która prezentuję wywarła swego czasu na mnie olbrzymie wrażenie. Komentarze robione na gorąco w jednym z czasopism rosyjskojęzycznych nie oddawały dramaturgii wydarzeń. Nie bardzo wiedziałem jak to wszystko się działo .Nie byłem w stanie sam ocenić niuansów tego pojedynku .Walka, niedokładności i błędy Jednak jest to naturalny obraz w takim przypadku.
Nie tak dawno wróciłem do tej partii, gdzie element sportowy był niezwykle ważny .Młodzi ludzie mogą się uczyć jak grać bezkompromisowo studiując takie pojedynki.
Swego czasu bardzo jeszcze młody Svidler po przegranej z Korcznojem powiedział "Wiktorze Lwowiczu gdybym miał czapkę to zdjąłbym ja przed Wami"
Larsenowi także nie można odmówić odwagi . Takie pojedynki zapadają głęboko w pamięć i warto do nich wracać.