środa, 11 grudnia 2013

Co "przeskakuje" Carlsen?








Wypowiedź Kramnika o tym, że Carlsen "przeskakuje" debiut nie została przez niego rozwinięta, chyba dlatego, że Kramnik  zapomniał, że nie mówi do swoich kolegów arcymistrzów dla których sens wypowiedzi może być oczywisty. Wskazują na to wypowiedzi innych wielkich szachistów, których opinii nie powinniśmy traktować jako nieomylnych ale warto przyjać je poważnie i starać się wniknąć w ich istotę.

Kramnik nie powiedział jak dla mnie niczego nowego ani niefortunnego. Zarówno on jak i inni elitarni szachiści mieli kilka lat na opanowanie wiedzy o stylu gry Carlsena. Byli wręcz zmuszeni do tego bowiem młody Norweg parł niepowstrzymanie do przodu . Jak widać nie znaleziono jeszcze na jego styl gry sposobu. Ale wiedza o jego plusach i minusach jest podstawą życia innych zawodowych szachistów.
Dlatego ich wypowiedzi nie biorą się z powietrza.

Według mnie Carlsen "przeskakuje" raczej nie sam debiut , bo to nie jest możliwe tylko stara się jak najszybciej znaleźć poza obszarem badań czegoś takiego jak teoria debiutów. 
Sama nazwa jest zresztą umowna bo jakby to była teoria to musiałaby uwzględniać wszelkie przypadki i mieć odpowiedz na wszystko a tak przecież nie jest.
Ale z grubsza wiadomo o co chodzi. Możemy używać umownie tej nazwy do określenia w miarę aktualnego zasobu wiedzy o debiutach. 
Oficjalnego i nieoficjalnego bo o badaniach i osiągnięciach na polu teorii debiutów wybitnych arcymistrzów dowiadujemy się dopiero post factum czyli po rozegranej partii a i to nie zawsze.
Jest to zrozumiałe bo każdy chroni wypracowanej przez długie godziny wiedzy niezbędnej w praktyce.
Każdy z wielkich  i nie tylko wielkich szachistów stara się ominąć przygotowania przeciwnika
Nie wejść czy też nie wpaść w jego rozpracowania. Mieć jakieś "haki" w zapasie na specjalne okazje. Czasem wejść na obszar przeciwnika i mieć tam dla niego niespodziankę.
Można by tu jeszcze długo wyliczać.
Ci, którzy posmakowali gry w turniejach wiedzą o co chodzi.
Tak było zawsze nawet w czasach przed komputerowych ale zjawisko to nabrało innego charakteru
w epoce błyskawicznego dostępu do informacji i możliwości równie szybkiego ich przetwarzania.
Dlatego opanowanie nawet wycinkowe bo ograniczające się do jakiejś racjonalnej puli debiutowej jest niezwykle trudne.
Wciąż wymaga ciężkiej pracy. Czasem ,gdy jakiś wariant jest przedmiotem badań wielu szachistów próbują oni odnaleźć klucz do niego co przydaje wiedzy na temat wariantu ale ogranicza w pewnym momencie możliwości poszukujących.
Bardzo trudno jest znaleźć coś nowego. Pracują wszyscy a konkurencja jest olbrzymia.
W tej sytuacji można zachować się różnie. Studiować warianty aprobowane przez teorię, spotykane w setkach najaktualniejszych partii . Mając jako taki, możliwe najlepszy ogląd stanu wiedzy na ten temat poszukać jakiegoś nowego pomysłu z lub bez podpowiedzi komputera.
To jest pewien schemat powielany przez wielu, prawie wszystkich szachistów.
W konsekwencji granie wariantów, szczególnie pryncypialnych stało się jakby rodzajem umowy, którą milcząco prawie wszyscy aprobują. I tu trzeba powiedzieć, że wśród wielkich szachistów też są rożne podejścia.
Swego czasu Morozewicz pracował nad rzadko grywanymi wariantami i odniósł sukces bo był wtedy jeśli nie jedyny to jednym z nielicznych, którzy tak czynili.

Carlsen w miarę możliwości stara się znaleźć poza obszarem tego co można wymodelować w domu przy pomocy komputera. Unika długich "obowiązkowych" wariantów.
Oczywiście nie zawsze jest to możliwe, szczególnie gdy gra czarnymi. 
Swiesznikow twierdzi, że Carlsen nie ma "uderzeniowego" debiutu białymi.
Tyle, że najwyraźniej mu to nie przeszkadza.
Przed meczem z Anandem pracował głównie nad debiutem i to jest zrozumiałe bo akurat w tej fazie gry musiał się liczyć z przewagą Hindusa.
Tyle, że trudno sobie wyobrazić aby godzinami badał pozycje jakie uzyskał po debiucie w dwóch pierwszych wygranych partiach.
Oczywiście poza kadrem pozostało co kto przygotował.


Dla mnie podejście Carlsena jest bardzo praktyczne i ożywcze.
Przenosi on akcent na grą praktyczną . Na tym skupia swą energie o czym zresztą sam mówił.

Nie chce się ścigać w wiedzy pamięciowej, chociaż podobno ma fantastyczną pamięć.
Wybrał walkę przy szachownicy , starając się jak najwcześniej postawić przed przeciwnikiem problemy, których ten nie rozwiązywał wcześniej w domu.
Nie unika uproszczeń i sobie tylko znanym sposobem wybiera takie pozycje, które według niego nadają się do gry.
Oczywiście nie zawsze się to udaje. Liczy się jednak kierunek działania.
Potrzeba też olbrzymiej energii bo Carlsen gra "do spodu" wszystko co da się grać.
Po meczu o mistrzostwo świata wyraził opinię, że wielu graczy z czołówki nie jest w stanie grać w takim jak on napięciu wszystkich partii. 
Mamy tu zatem do czynienia z wieloma składnikami, które nie dają się skopiować, powtórzyć a przynajmniej nie tak proste to jest.

Czy podejście Carlsena coś zmieni w świecie szachowym? Nawet jeśli to nie sądzę aby były to zmiany szybkie i widoczne. Ci którzy pracowali dotychczas w pewien znany im dobrze sposób nie przestawia się na inny rodzaj pojmowania szachów. 
W wypowiedzi Kramnika ten wątek się pojawił. Był on uczony i sam pracował inaczej i tego już nie zamierza zmieniać. Jednak widzi w postaci Carlsena i jego stylu gry przyszłość szachów.
Jakakolwiek wypowiedź może być interpretowana różnorako i jak komuś będzie wygodnie to znajdzie sposób aby ją odpowiednio nagiąć. 
"Przeskakiwania debiutu" nie należy przecież traktować dosłownie. Kramnik użył skrótu myślowego.
Dlatego dobrze jest zobaczyć jakie nowe elementy wnosi do szachów Carlsen ale jak wiadomo nie da się tego powtórzyć. To jest jego droga.
Nawet zakładając, że nie studiował końcówek ani gry środkowej co jest założeniem ryzykownym to pozostaje pytanie na jakiej zasadzie tak fantastycznie gra szczególnie proste praktyczne końcówki i jak się wyraził Gelfand "wyciska wodę z kamienia". 
Kasparow twierdzi, że u Carlsena porażająca jest szybkość i adekwatność oceny pozycji, szczególnie tych tzw, prostych.
Póki co nie wiemy skąd to ma bo jeśli z natury rzeczy to widać inni muszą poczekać na taki dar albo znaleźć sposób na wypracowanie takowego.
On sam uważa, że z gry praktycznej ale przecież inni też grają i to dłużej od niego a nie grają tak fantastycznie.

Każdy wielki człowiek ma to coś nie będące do odtworzenia, powielenia.
Można mieć wzorce ale wiadomo, że to tylko "wersja robocza".
Może motywować do pracy, wytwarzać jak to mawiał Witkacy "napięcia kierunkowe" ale nie da się pójść na skróty.
Tak rozumiem "przeskakiwanie debiutu".




3 komentarze:

  1. Wydaje mi się, że podobnej choćby tak małej syntezy stylu Carlsena brakowało. Chciałbym aby częściej na blogach analizowano takie właśnie wydarzenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Liczę , że będzie pan to robił bo świetnie się czyta !

    OdpowiedzUsuń